„Morze potworów” Riordan Rick

wydawnictwo: Galeria Książki
język oryginału: angielski
stron: 280
ocena ogólna: 5,5/6
ocena wciągnięcia: 6/6

To, co sprawiło, że przeczytałam powieść młodzieżową nadal trawa i zmusza mnie do dalszego czytania. Mitologia grecka zgrabnie umieszczona w naszym codziennym życiu jest tak dosłowna i tak żywa, że czytelnik od razu przyzwyczaja się do herosów i greckich bóstw na porządku dziennym.

Riordan ma bardzo ciekawą cechę (wysoce przeze mnie cenioną). Przyciąga sytuacjami od samego początku. Historia, która ma zawiłą i interesującą fabułę, wciąga od początku do końca. Tajemnice wyjawiają się w odpowiednich momentach książki nie czyniąc rozczarowania czytelnikowi. W podobnym stylu, co na przykład u Browna, każda ostatnia strona rozdziału zostawia dozę niewiedzy, wręcz hipnotyzując do dalszego czytania. Powieść czyta się szybko i przyjemnie, co zdecydowanie wpływa na młodszych czytelników. Bez zbędnych zachwytów nad mitologią, ale wtrącając pewne mity i zagadnienia autor ubarwia powieść, nie zaś przynudza. Stara się wprowadzać młodzieżowy język, aby powieść była jeszcze bardziej przystępna dla młodszej rzeszy odbiorców. Nie gubiąc przy tym dobrego wątku i stylu.

Prawdziwy świat jest tam, gdzie są potwory. Dopiero tam przekonujesz się, ile jesteś wart.

Ponownie spotykamy się z Percym, pół-herosem, dzieckiem jednego z trójcy: Posejdona. Jako syn boga mórz Percy od samego początku skazany był na docinki. Teraz, gdy spotykamy go ponownie jest już o rok starszy, a problemy nadal go nie opuszczają. Kolejne wakacje w Obozie Herosów przyniosą zupełnie nowe, niebezpieczne przygody, z którymi Perseusz będzie musiał sobie poradzić. Nie tylko musi walczyć o ocalenie obozu, lecz także uratować swojego przyjaciela satyra, Grovera. Wraz z nim wyruszy Annabeth oraz jego nowy kolega, cyklop Tyson. Po drodze będą musieli walczyć nie tylko z potworami, ale także z własnymi uprzedzeniami i pokusami. Czy zło odbuduje swoje siły?

Ten tom jest zdecydowanie lepszy od pierwszego. Chociaż poziom tajemniczości jest zbliżony to jednak w tym tomie zaczyna się dziać o wiele więcej. Z roku na rok, im starszy jest Percy, tym szybciej zbliża się czas przepowiedni, która nadal nie do końca jest znana. Owiana tajemnicą, zależąca od jednego z herosów przyniesie albo zniszczenie bogów, albo ich dalsze egzystowanie. Kolejnym plusem jest fakt powracania autora do poprzednich wydarzeń. Ładnie „wciśnięte” informacje są bardzo przydatne, kiedy dzieje się akcja związana z poprzednimi wydarzeniami. Również nawiązania do mitów są trafnie usadzone tak, że nie da się ich przeskoczyć. Daje to w pewien rodzaj gwarancję zapoznania się z mitami oraz mitologią. Jednym z problemów dających się tutaj zauważyć są pokusy. Pokusy, z którymi każdy musi nauczyć się walczyć. Wybrać, po której stronie będzie się stało.

Inną sprawą są uprzedzenia, które wtrąca autor. Obserwować można tutaj stereotypy z cyklopem. Tyson jest zupełnie inny od jego pobratymców, którzy nie cieszą się dobrą reputacją. Można zrozumieć niechęć obozowiczów do niego, jednak w pewnym momencie, kiedy Tyson ratuje tyle razy pewne osoby z opresji, wstyd, jaki wywołuje u co poniektórych jest denerwujący i zupełnie nie na miejscu. Przecież to, jak ktoś wygląda, czy z jakiego narodu pochodzi nie czyni go od razu takim samym. Pewne rzeczy są owszem uwarunkowane w podłożu genetyczny, jednak bez przesady. Kogoś, kto uratował ci życie nie powinno się wstydzić, prawda?

Chociaż plusy mają dużą przewagę, znajdą się i minusy, których przeoczyć nie chcę. Zastanawia mnie fakt schematu z Harrego Potter’a. Widać tutaj duże podobieństwo do powieści Rowling: Percy, jako jedyny, który może ocalić wszystkich, Annabeth, czyli ta najmądrzejsza z paczki oraz niezbyt rozgarnięty Tyson. Chociaż tematyka różni się w tych powieściach, schemat pozostaje zbliżony. Idąc dalej – wykrzywianie na muzykę klasyczną. Każdy ma prawo słuchać to, co chce, jednak zdania skierowane w temacie muzyki słuchanej przez Chejrona są ubrane w takie słowa, które mówią same za siebie „Nie słuchaj takiej muzyki, bo to obciach” lub „Muzyka klasyczna to nie jest gatunek, którego warto słuchać lub chociażby poznać”.

Podsumowując, mimo minusów czy plusów powieść polecam, gdyż tematyka jest oryginalna. Książkę czyta się szybko, przyjemnie i z chęcią. Nowe przygody Percy’ego i jego przyjaciół dostarczą nowej dawki tajemnicy, potworów i przygód, od których nie będziemy chcieli się oderwać. A świat mitologii pochłonie nas raz na zawsze.

5 myśli nt. „„Morze potworów” Riordan Rick

  1. Przyznam, że początek czytało się dość topornie. Nie lubię łopatologicznego streszczania poprzedniego tomu. W końcu podłapałam styl i poszło. Ciekawi mnie co będzie dalej, ale jestem skazana na bibliotekę, która jeszcze nie zakupiła (ach, ta megalomania pani kupującej…ech). Dodam jeszcze, że bardzo i to bardzo podobają mi się okładki. ;)

  2. Pingback: Wszyscy kochamy książki. « Wykredowana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s