„Ever”, Nöel Alyson

wydawnictwo: Dolnośląskie
język oryginału: angielski
stron: 304
ocena ogólna: 4/6
ocena wciągnięcia: 4,5/6

A mamusia uczyła, żeby nie oceniać książki po okładce. A na opowiadała. Okładka „Ever” jest dla mnie przepiękna, jest tajemnicza i magiczna, ma piękny chabrowy odcień(chociaż ja się na kolorach nie znam!). Po tak pięknej okładce (mimo, że widziałam ładniejsze) szykowałam się na niezwykłą, magiczną powieść. Otrzymałam magiczną, ale typową, zwykła powiastkę dla młodzieży. Rozczarowałam się. Nie za mocno, jednak nie mogę tego ukryć.

Niewątpliwym plusem tej powieści jest brak wampirów.

Autorki amerykańskie mają niewątpliwą zdolność do nadawania intelektualnego tonu swoim bohaterkom. O której bym nie czytała, zawsze jest w liceum i zawsze czytają „Wichrowe wzgórza”. Wiadomość, że przerabiają to w szkole nie doda mądrości bohaterce, naprawdę. Do tego dodajmy blond włosy, odstawanie od reszty, kaptur na głowie, słuchawki w uszach i mamy podobiznę Belli Swan. Zapiszmy jeszcze czytanie w myślach, widzenie zmarłej siostry. Autorki amerykańskie zdecydowanie maja tendencję do schematów. Ever (tu się autorce udało, ciekawe imię) to blond piękność, była cheerleaderka, od śmierci swojej rodziny mieszka u bliźniaczej siostry swojego taty. Porzucając swoje dawne życie Ever zmienia nie tylko image, ale zyskuję również nowe zdolności. Damen to przystojniak na przystojniakami, idealny w każdym calu, nowy w szkole, z super samochodem i po uszy zakochany w Ever. (I jak tu młodzież ma zachować zdrowy rozsądek, skoro wszystkie książki opiewają w idealnych bohaterów?) Jest też Heaven, gotka, najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki oraz przyjaciel gej, Miles. (Czyli typowy amerykański schemat: piękność ma dwójkę przyjaciół, szaloną przyjaciółkę i przyjaciela geja.)

Powieść ta nie opiewa w oryginalność, nie jest super kreatywna, jednak miło się ją czyta. Autorce udaje się wprowadzić moment zaskoczenia i kilka ciekawych nieścisłości. Końcówka zostawia wiele do życzenia i zachęca do dalszego czytania. Osobiście porównując „Ever” z innymi powieściami, uważam że jest warta przeczytania. Jest lepsza od wszystkich pseudo-wampirowskich powieści („Zmierzch”, „Pamiętniki wampirów”, „Naznaczona” itd.).

Nasuwa mi się tylko jedno pytanie, ile jeszcze może wyjść książek o takiej samej tematyce. Czyżby już zupełnie zapomniano, czym są prawa autorskie?

27 myśli nt. „„Ever”, Nöel Alyson

  1. Najwidoczniej jest zapotrzebowanie na takie książki. Od „Zmierzchu” większość rzuciła się na czytanie tanich romansideł właśnie typu „Ever”. Sama przyznam, że czytuję takie książki, ale tylko w momentach, kiedy chcę odpocząć.
    Szczerze gdybym nie żałowała kasy na tą książkę bym ją kupiła i przeczytała, ale zabieram na nowego Zafóna :D.
    Pozdrawiam!

  2. Kocham schematy, koniecznie muszę to przeczytać! A tak naprawdę Twoja recenzja utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak nie myliłam się podczas osądu okładki.

  3. Kalio – dziękuję bardzo, ale daleko tej recenzji do bardzo dobrego stopnia. ;-)

    Nika – mogę podesłać Ci e-booka, jeśli masz ochotę. Ja czytam takie książki tylko w tej wersji i tylko, kiedy bardzo się nudzę. ;-)

    Agna – ponawiam propozycję, jeśli masz ochotę na e-booka mogę podesłać. :-)

  4. Teraz już powoli zapomina się o czymś takim jak „prawa autorskie”. I to nie tylko w wyższym, literackim świecie – niestety. Dużo ludzi twierdzi, że wszystko zaczęło się od Zmierzchu. Po części się z tym zgadzam, ale zapewne nawet wtedy, gdyby Zmierzch nie powstał, takie książki i tak wyszłyby na światło dzienne. Zmierzch jedynie to wydarzenie przyspieszył.
    Co do „Ever” – okładka wcale, a wcale mnie nie zachwyca. Opis przypomina mi setkę innych książek, w których poszczególne fakty są niemal identyczne. Kiedyś chciałam przeczytać, ale jakoś specjalnie się za tą książką nie uganiałam. Jak się trafi – może zerknę.

  5. Okładka faktycznie bardzo ładna, ale tematycznie nie dla mnie, jakby mi ktoś pożyczył to może bym przeczytała, ale inaczej na pewno nie. ;) A ludzie wykorzystują schematy, bo tak naprawdę jest na nich kasa, ludzie zawsze będą takie książki kupować, szczególnie gdy lansuje się je określeniami typu „podobna do…”, „w stylu…” ;)
    Pozdrawiam.

  6. Vampire_Slayer – to raczej niemożliwe, bo „Pamiętniki Wampirów” powstały w 1991 roku, a „Zmierzch” bodajże, o ile dobrze pamiętam, coś koło 2007. Tak więc jeżeli już tutaj istnieje kopia, to tylko w odwrotną stronę. ;)

  7. Edith – zgadzam się z Tobą. Najbardziej denerwujące są napisy z tyłu: „Bestseler roku”, „Najlepsza książka roku”, „Poleca ją i ten, i ta”. Człowiek szykuję się na naprawdę super powieść, a tu taki klops! Czasami warto być oszczędnym w słowach.

    Lenalee – nic nie szkodzi. Uświadomiła mnie o tym pewna czytelniczka, kiedy recenzowałam pierwszą część „P.W”.

  8. Nie martw się ja też często oceniam książkę po okładce. Chociaż powoli zaczynam się odzwyczajać. Ta książka też mi się jakiś czas temu podobała, ale puki co muszę ja sobie odpuścić…

  9. Okładka jest bardzo ładna, natomiast cała reszta totalnie odstraszająca. Mam uczulenie na wszystkie książki, które choćby tylko wyglądają na powstałe na fali „Zmierzchu”. Poza tym odstrasza mnie też już samo hasło „literatura młodzieżowa”. Teoretycznie nie powinno, w końcu jestem w idealnym wieku.

  10. Meme – często kieruję się okładką przy wyborze. Staram się wybierać te „ładniejsze” wydania, zamiast starych. Cóż, każdy ma swoje dziwactwa. ;-)

    Ultramaryna – mogę powiedzieć dokładnie to samo. Niby mam 16 lat a stronię od takiej literatury. Wolę poczytać Dostojewskiego, Nabokova czy innych trudnych pisarzy, których książki czegoś mnie nauczą. Jesteśmy po prostu zbyt dojrzałe i za szybko sięgnęłyśmy po „dorosłą” literaturę. Ale jak pomyślę, że miałabym tak samo latać za Edwardem, to cieszę się, że jestem nad wyraz a nie poniżej. :D

  11. ja tam lubię zmierzch ale nie żebym latała jak oszalała za Edim (co do zdrobnień to zostało mi po czytaniu wielu recenzji zmierzchu no i wole Vicki) po prostu jest to całkiem fajna książka a skoro to takie podobne to mi to prześlij tą książkę z chęcią zajrzę o co dokładniej w tym chodzi

  12. Yyy, o jaką propozycję chodzi? Chyba coś nie tak u mnie z czytaniem. Jednak e-booki to nie moja bajka, po prostu muszę mieć papier w dłoniach. ;)

  13. Victoria – wysłałam Ci na mail z komentarza. Życzę udanego czytania. ;-)

    Agna – propozycja dotyczyła właśnie wysłania e-booka. A napisałam, że ponawiam, gdyż komentarz wcześniej również proponowałam e-booka. ;-)

  14. Haha, też zwróciłam uwagę na te ‚Wichrowe Wzgórza’! Tzn. nie w przypadku tej powieści, bo jeszcze jej nie czytałam, ale w paru innych owszem. Czyli problem jest, a jakże.

    O schematyczności można by wiele powiedzieć, ale prawda jest taka, że póki będą odbiorcy, będą powstawać takie teksty. Amerykańska młodzież nie należy do grupy zbyt wymagających czytelników, toteż nie ma się czemu dziwić…

  15. Futbolowa – mówią, że czasami lepiej iść schematami niż próbować czegoś nowego, Jednak ja nagradzałabym za każdy przejaw kreatywności. Dlatego m.in. ta powieść dostała tak wysoką ocenę.

  16. Książkę mam od dawna na liście. Tak myślałam, że to nie jest arcydzieło. Niemniej jednak przeczytam, szczególnie, że mówisz, że czyta się dobrze ;)

    Kurczę, ja też zauważam na każdym kroku kopię kopii. Ciągle widzę nowe powieści o wampirach. Żeby jeszcze były INTERESUJĄCE albo INNE. Gdzie tam! Kopia kopią kopię pogania, ratunku! Co oni zrobili z moim ulubionym tematem? :(

  17. Przy zalewającej nas zewsząd literatury dla nastolatek pełnej istot pozaziemskich, trudno wyłowić coś wartościowego. Ja tez bym przeczytała ze względu na okładkę, bo bardzo mi sie podoba:) Ciekawa jestem kiedy się wyczerpią te paranormalne wariacje na temat:) Ostatnio weszłam na stronę jakiejś dziewczyny na chomiku i gdy zobaczyłam ponad 100 angielskich książek, z której opis prawie każdej zaczynał się od a) XXX znalazła w sobie tajemna moc… b) xxx była całkiem normalną nastolatką dopóki nie spotkała wampira/wilkołaka/trolla/ krasnoludka…, no to się trochę przeraziłam. Ale może dlatego że nie mam 15 lat i nie umiem się wkomponować w ten nurt. Także omijam z daleka ksiązki gdzie mogę znaleść chociaż cień nastolatki i magii:)

  18. Zastanawiałam się, czy kupić tę książkę. Teraz już wiem, że nie warto. :-) Niedobrze mi się robi, gdy widzę kolejne książki, które rosną, jak grzyby po deszczu, tzn. po fenomenie Meyer. Kiedyś uwielbiałam wampiryzm, zaczytywałam się w podaniach i legendach, szukałam książek fantasy, teraz unikam tego, jak najstaranniej. I to, że w tej ksiązce wampirów nie ma, ale jest atmosfera iście meyerowska zniechęca mnie do patrzenia w jej stronę. No ile można?!
    Pewnie pojawi się jeszcze kolejne sto tysięcy sag tłajlajtopodobnych. Skoro ktoś to kupuje, grzech nie pisać czegoś nowego.

    A okładka faktycznie piękna. Lubię błękit paryski. A ten tak ładnie przechodzi od kobaltu po granat. :-)

  19. Nyx – to jest niekończący się temat. Gdzie i w której książce jest ten sam motyw. Przez te wszystkie powieści mówię głośne i stanowcze NIE wampirom. Jedyne co teraz oglądam/czytam to True Blood. Oglądam serial, bo wykazał się dozą oryginalności. Nie wiem, czy po książki sięgnę, ale serial jest dla mnie świetny.

    Tusienka – myślę, że wiek nie ma tu nic do dodania, gdyż to tylko chore na tym punkcie nastolatki zachwycają się kolejną kopią zmierzchu czy pamiętnika wampirów. Wiem, że chore to może za duże słowo, ale taka prawda. Nie ma w tych powieściach nic pouczającego, ani nic mądrego, a nastolatki traktują te książki jak święte. Złego słowa nie można powiedzieć.

    Pesy – moja droga, nie mów do mnie kolorami, bo ja się nie znam. Naprawdę. Dla mnie niebieski to niebieski. Koniec, kropka.

    Nika – wysłałam. Nie ma problemu. ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s