„Polowanie na matkę”, Stout Rex

wydawnictwo: Tenten
język oryginału: angielski
stron: 188
ocena ogólna: 4,5/6
ocena wciągnięcia: 4,5/6

Nie sądziłam, że powieść detektywistyczna może mi się tak spodobać, a tym bardziej, że dotrwam do jej końca. „Polowanie na matkę” dostarczyło mi ciekawego spojrzenia na detektywów oraz na powieści z nimi w roli głównej. I chociaż książka ta jest zaliczana do krymianłu/sensacji/thillera sądzę, że lepiej nadawałaby się jako zwykła powiastka detektywistyczna.

Pod postacią zwykłego śledztwa autor umieścił nie lada sprawę. Zaczynamy od poszukiwania matki podrzuconego dziecka, a kończymy na mordercy, który utrudniał poszukiwania mordując i świadka, i matkę dziecka. Nie jesteśmy w stanie sami znaleźć zabójcy, bo najzwyczajniej w świecie mamy za mało danych. Chociaż niektórzy wyćwiczeni są już przy innych powieściach (np. Dan Brown), jednak to w powieściach detektywistycznych jest irytujące. Mimo genialnego pomysłu i cudem odnalezionego sprawcy, detektyw porusza się intuicją a mniej dowodami. Autor przedstawiając tak mało szczegółów i poszlak zmusił nas do zdania się na detektywa – Nero Wolf – który samym przysłowiowym nosem znajdzie sprawcę. Nic tu dla maniaków odkrywania tajemnic.

Mimo braku poszlak i miejscami „martwych punktów” w śledztwie morderca odnajduję się. Mimo 188 stron książka ta jest bardzo ciekawa i wciągająca, a braki w poszlakach tylko zmuszają nas do głębszego myślenia. Chociaż za nic w świecie nie jesteśmy w stanie do końca odgadnąć z jakiego powodu morderca zabił, z uśmiechem na twarzy możemy wskazać samego mordercę. Co ciekawe taki sposób prowadzenia akcji, może irytować, ale wzbudza nasze zainteresowanie. Czyli jednym słowem: autor wiedział, co robił.

Ciekawie napisana, mile wciąga, buduję lekkie napięcie a przede wszystkim czaruję czasami, w których akcja się dzieję. Czasami, gdzie wystarczyła lupa i kilku ludzi, aby odkryć tajemnicę. Chociaż tu lupa jest unowocześniona. Mimo to klimat został zachowany. Lekka, przyjemna powiastka na letnie czy zimowe wieczory. Doskonała zabawa w detektywa, którym nie każdy potrafi być.

7 myśli nt. „„Polowanie na matkę”, Stout Rex

  1. Tucha – życzę powodzenia w poszukiwaniach. ;)

    Paddington – jeśli chcesz małą powiastkę na wzór Browna, Cobena to nie czytaj. Jednak jeśli chcesz trochę podumać nad mordercą, a denerwować się nad brakiem poszlak – jest to książka wymarzona. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s