„Duma i uprzedzenie/Pride & Prejudice” (2005), reż. Joe Wright

Ekranizacje na pozór powinny idealnie odzwierciedlać powieść zachowując jej walory w postaci treści. Zmiany w treści wywołują oburzenie lub niezadowolenie, a nasza ocena idzie w dół. Hipokryzją będzie teraz to, co powiem, iż wierna ekranizacja „Dumy i uprzedzenia” była denerwująca w swoim braku idei, wizji reżysera. Zabrakło mi polotu w realizacji własnych pomysłów, dodania czegoś od siebie. I chociaż dostałam to, czego oczekiwałam, czuję się niemile nieusatysfakcjonowana tym, co otrzymałam.

„Duma i uprzedzenie” (jedna z trzech przeczytanych przeze mnie powieści Jane) to dla mnie cudowna powieść miłosna, dlatego bardzo surowo oceniałam film. Oglądany z samego rana zapoczątkował miły, ciepły poranek nie wymagając żadnego wysiłku intelektualnego, bawiąc i smucąc zarazem. W związku z historią, tak oddaną powieści, a tak mało odmiennej, dającej pole popisu dla reżysera, nijak mogę ocenić ten film. Brak własnego zaangażowania w film zaskoczył mnie zupełnie. Przeważnie reżyserzy kombinują jak słonie pod górkę, przez co budzą naszą irytację, jednak teraz moją irytację budził brak chociażby jednej kombinacji. Bawiąc się ekranizacją tak pięknych czasów autor miał dużo do zrobienia – nastrój, język, stroje, obyczaje – wszystko, co składało się na odczucia tych czasów w należyty sposób. I udało się. Cudownie było poczuć się jak w XIX wieku. Wspaniale było móc oglądać stroje, domostwa czy bale. Jednak to wszystko nie załatało mojego rozczarowania.

„Duma i uprzedzenie” to piękna historia, która została zekranizowana w cudownie oddający nastrój sposób. Dobrze odegrane role Pana Darcy’ego(Matthew Macfadyen) i Elizabeth Bennet (Keira Knightley), aktorzy w ciekawie zinterpretowali i przedstawili te dwie postacie. Zasługująca na wzmiankę Brenda Blethyn, jako wszechobecna, krzykliwa i wpychająca we wszystko nos, matka, cudownie odegrała swoją rolę. Ciepły i sympatyczny film dla każdego, kto lubi historie Jane Austen lub miłe dla ucha historie miłosne.

Ocena ogólna: 7/10
Do malowniczego Netherfield przybywa przystojny i bogaty Charles Bingley z zamiarem osiedlenia się tam na stałe. Przybysz wzbudza żywe zainteresowanie lokalnej społeczności, zwłaszcza niezamożnych panien na wydaniu. Na zawarciu bliższej znajomości z nowym sąsiadem zależy szczególnie pani Bennet, matce pięciu dorosłych córek, których jedyną szansą na dostatnie życie jest bogate zamążpójście.

16 myśli nt. „„Duma i uprzedzenie/Pride & Prejudice” (2005), reż. Joe Wright

  1. Pingback: Podsumowanie wyjazdu. Zaległości. « Wykredowana

  2. Wiesz, jakoś zupełnie nie mogę się zgodzić z Twoją recenzją. Bardzo wiele osób narzeka na tę ekranizację, ale z zupełnie innych powodów – uwspółcześnienia opowieści i nie oddania odpowiednio realiów. Powiedziałabym, że jest właśnie odwrotnie, niż tak jak piszesz- reżyser jest świeży i właśnie z polotem. Chociaż spodobał mi się dopiero za drugim podejściem. Oglądałaś serial BBC z 1995? To jest dopiero wersja wyjątkowo wierna i bez żadnych dodatków!

  3. Wydaje mi się, że przez przypadek ucięłam kawałek komentarza. I wyszło, że reżyser jest świeży :) Chodziło o to, że reżyser dodał coś od siebie i został za to zbojkotowany przez wielu fanów Jane Austen. To film miał być świeży ;)

  4. Jedna z moich ukochanych powieści i jeden z ukochanych filmów, który zawsze poprawia mi humor, gdy ten jest zepsuty z powodu mężczyzny. :-)

    Dla mnie ta ekranizacja jest bajecznie klimatyczna. Nie lubię dodawania przez reżyserów swoich 5 groszy, bo niektórych książek nie trzeba poprawiać.
    W filmie od reżysera oczekuję pasji i serca. I to otrzymałam.

    I ten ich akcent. I muzyka. I Pan Darcy.

  5. Zbyt mocno tkwi we mnie wersja BBC z Jennifer Ehle i Colinem Firthem, że ten film nie zrobił na mnie wystarczającego wrażenia. Obejrzałam, odhaczyłam w zeszycie tak bez emocji. Spłynął po mnie jak po kaczce i nie zamierzam po latach sprawdzać czy coś się w tej kwestii zmieniło.

  6. Mi się bardzo podobała. Oczywiście wolę serial BBC (gdzie Pan Collins jest wręcz genialny), ponieważ jest dokładniejsze, ale ta wersja ma swój urok. I zmiany w fabule wcale nie zaszkodziły powieści, chociaż zakończenie… Ale definitywnie nie jest źle.

  7. Futbolowa – każdy ma swoje zdanie i to się ceni. :)

    Pesy – widzę, że jesteś mocno zakręcona w tym temacie. :)

    Agna – cieszę się, że nie tylko ja mam mniej pozytywne odczucia. ;)

    Alina – serial jeszcze przede mną, ale obejrzenie szybko nie nastąpi zapewne. ;)

  8. Tak, bo ten film mnie oczarował. Znam większość dialogów na pamięć, mam ulubine momenty, wzruszam się na zawołanie, a telefon gra mi jedną z melodii z filmu. Ale dzwonek zmieniam często, więc to akurat nieważne. :-)

    Chciałam tez powiedzieć, że byłam na Twoim drugim blogu. Dodawałam trzy razy komentarz, ale go nie widzę. Tutaj też raz nie widziałam. To pewnie wina mojego głupiego internetu.

  9. Pesy – tutaj czasami „Askimet” blokuję komentarze, więc jeśli się nie pojawi bez paniki. Głupi program czasami bierze normalne komentarze za spam.

    A jeśli chodzi o Momentlotu to nie wiem, dlaczego nie pojawił się komentarz. ;/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s