„Coś pożyczonego”, Giffin Emily

wydawnictwo: Otwarte
język oryginału: angielski
stron: 400
ocena ogólna: 4,5/6
ocena wciągnięcia: 5/6

Potrzebowałam lekkiego, troszkę ogłupiającego czytadła, które odrobinę pouczy, zmusi do zastanowienia oraz lekkością stylu nie wymaga ode mnie dużej ilości skupienia. „Coś pożyczonego” to strzał w dziesiątkę. Lekka, przyjemna, mocno amerykańska powieść, w której główna bohaterka – Rachel, boryka się z problemem wyboru albo miłości życia, albo przyjaźń z dzieciństwa. Nie wygrywa tutaj żadne hasło na temat przyjaźni ważniejszej od mężczyzny. Obie, i Darcy, i Rachel rywalizują ze sobą, chociaż ta druga nie jest tego świadoma. Zawsze najlepsza Darcy pierwszy raz z życiu spadnie z piedestału, strącona przez swoją najlepszą przyjaciółkę.

Problem, z jakim boryka się Rachel, jest tutaj tak przedstawiony, że sami możemy ocenić jej postępowanie. I chociaż tego występku nie można usprawiedliwić to jednak myśli dręczące Rachel oraz jej przeżycia osobiste związane z tą zdradą otwierają zupełnie inne spojrzenia na sprawę i chcąc, nie chcąc zaczynam jej współczuć. Trzeba wiedzieć, że Rachel nie jest typową, amerykańską bohaterką, która od niechcenia idzie z narzeczonym przyjaciółki do łóżka. To kobieta z zasadami, będąca przykładem osoby prawej i szalenie oddanej przyjaciołom. Zawsze dostosowując się do Darcy zapominała o sobie, odmawiając sobie przyjemności z życia nie chcąc konkurować z przyjaciółką. Wiedzieć trzeba też, że Darcy to osoba bardzo samolubna i zakochana w sobie, uważająca, że zawsze wszystko jej się należy. Jest pięknością, za którą obracają się wszystkie głowy i zawsze dopisuję jej szczęście. Po co to mówię? Aby przedstawić mniej więcej zarys tych dwóch postaci, tak skrajnie od siebie różnych. Rachel bardzo przeżywa ten występek, boi się miłości i odpycha ją, aby tylko nie zranić przyjaciółki, zaś ta nie ma żadnych skrupułów w zdradzaniu narzeczonego.

Problem jest o tyle nieciekawy, że ciężko stanąć po którejś stornie. Zdrada jest tu tematem głównym, ale nie braknie tutaj przeżyć wewnętrznych, poniewierania ludźmi, przeświadczeń o własnej lepszości.

Giffin serwuje nam typową, amerykańską powiastkę, która może, choć nie musi, zawierać jakieś przesłanie. I chociaż całość powieści tworzy banalna historyjka, to jednak złożoność relacji międzyludzkich, które do tego doprowadzają jest warta uwagi. Chociażby dla tego momentu warto przeczytać tę powieść, aby móc ocenić samemu postępowanie Rachel czy Darcy.

Reklamy

20 myśli nt. „„Coś pożyczonego”, Giffin Emily

  1. Pingback: Podsumowanie wyjazdu. Zaległości. « Wykredowana

  2. Zaczęłam ją kiedyś czytać, ale utknęłam po kilkudziesięciu stronach. Nie była zła, ale jakoś w tamtym momencie mi nie odpowiadała. Na pewno jeszcze do niej wrócę, bo mam na półce kilka książek tej autorki i chciałabym się jej bliżej przyjrzeć…

  3. Futbolowa – „Coś pożyczonego” jest bardzo zbliżone do „Coś niebieskiego”, ale różni się bohaterkami. Trzeba przyzwyczaić się do gadania jednej, tej, którą mniej polubimy. Chociaż, popada się ze skrajności w skrajność, gdyż czytając „Coś pożyczonego” jesteśmy na środku, ale bardziej za Rachel, a po „Coś niebieskiego” jednak wracamy na środek i przechylamy ku Darcy. Oczywiście to tylko moje odczucia. ;-)
    Jednak muszę przyznać, że tak jak przy drugiej części, tak teraz uzupełniając pierwszą byłam miło zaskoczona. I owszem, śmiałam się ze stwierdzeń z książki np. „Nauczyłam się jednak, że nie można tak po prostu stworzyć sobie harmonogramu własnego życia i czekać na jego realizację”. Bo chociaż mądre zdanie to w ustach bohaterki w pewnym kontekście brzmiało komicznie.

  4. Czytałam tą książkę mniej więcej rok temu: każdego dnia jeździłam wtedy ok. 60 km autobusem i miałam „Coś pożyczonego” w torebce. Książka, jeśli chodzi o treść, jest banalna. Natomiast przedstawione relacje międzyludzkie już banalne nie są, i masz rację: trudno było stanąć po którejś stronie. Ogólnie polecam: jako lekką lekturę z zacięciem psychologicznym :)

  5. historia może rzeczywiście nie należy do najbardziej skomplikowanych, ale mnie sie bardzo podobała, zwłaszcza postaciom głównych bohaterek… czytałam całą serię i naprawdę byłam zadowolona:)

  6. Skarletka – nic dodać, nic ująć. ;-)

    Kaś – historia jest dobra, jest zarazem banalna, ale miło się ją czyta. Czasami warto wiedzieć, że nie tylko my psujemy, ale inni też to robią.

  7. Od dawna chciałam przeczytać coś tej autorki, ale jak na złość, za każdym razem, gdy byłam w bibliotece, wypadało mi to z głowy. Widzę, bo Twojej jakże dobrej recenzji, że warto zajrzeć do tej książki. ;)

  8. Świetne, lekkie czytadło i wcale nie głupie. Czytałam również „Coś niebieskiego”, czyli historię z perspektywy Darcy i nie mogę się doczekać wersji filmowej. Pewnie się przejadę, ale John Krasinski wydaje się idealnym Ethanem.
    Z pewnością kiedyś sięgnę po inne książki Giffin, bo choć temat banalny to wykonanie dobre i daje do myślenia.

  9. miałam ją kupić któregoś razu, ale jakoś wpadło mi w oko coś innego :) pewnie następnym razem zakupię :) trzeba i takie lekkie lektury czytać :)

  10. Agna – również czytałam te dwie książki i została mi jeszcze „Dziecioodporna” i „Sto dni po ślubie”. O! Nawet nie wiedziałam, że będzie ekranizacja. A której części?

    Edith – lekkie, ale przyjemne ;-)

  11. Film leci pod tytułem „Coś pożyczonego”, ale mam cichą nadzieję, że to będzie sklejka z „Coś niebieskiego”. Z obsady mam zastrzeżenia tylko do Colina Egglesfielda. A tak film jest w fazie postprodukcji i na ekrany wejdzie w przyszłym roku. Nic tylko cierpliwie czekać na pierwszy zwiastun.
    http://www.imdb.com/title/tt0491152/

  12. I teraz drugi komentarzy, który skaskuj, jeśli uznasz to za stosowne (wiem, że to spam, ale nie chce mi się pisać e-maila, bo internet mi muli). Chciałabym Cię zaprosić, jako że wiem, że kochasz czytać (trudno tego nie wiedzieć…:-)) na bloga, który piszę wraz z koleżanką. Zmieniłam witrynę w podpisie, więc wystarczy, że klikniesz.

    Sorry za tę reklamę, ale jestem ciekawa, jakbyś oceniła historię autorstwa mojego i Areliee. :-)
    Nastaw się na coś lekkiego. Ale pisanie cieszy. :-)

  13. Chyba zjadło mi komentarz. Albo to wina internetu i go nie widzę (po nim spodziewam się najgorszych podstępów;-)).

    Jeśli uznasz to za stosowne, to skasuj ten komentarz (wiem, że jest spamem).
    Jeśli klikniesz w mój nick, to przeniesie Cię na bloga, którego piszę od niedawna z koleżanką – taka młodzieżowa, bardzo lekka historia. Jestem ciekawa Twojej opinii. Ciekawea dlatego, że Twój blog jest jedynym w tym rodzaju, który czytam. I do tego bardzo lubię. :-)

  14. Kiedyś chciałam kupić ” Coś pożyczonego” , jednak zdecydowałam się na ” Córkę oficera”, którą właśnie czytam. Po twojej recenzji zastanawiam się czy nie dokupić sobie także tej książki.

  15. Bardzo lubię książki tej autorki, niby lekkie, ale mimo wszystko coś wnoszą i bardzo się przyjemnie je czyta. Ostaniom moją zdobyczą tej autorki było Siedem lat później. Polecam:)

  16. I’ve been surfing online greater than 3 hours nowadays, but I by no means found any fascinating article like yours. It’s beautiful price sufficient for me.
    Personally, if all web owners and bloggers made excellent content material as you did, the internet can be
    a lot more useful than ever before.

  17. Nice post. I learn something totally new and challenging on blogs I stumbleupon everyday.

    It will always be helpful to read through content from other authors and practice something
    from other sites.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s