„Istota/Splice” (2009), reż. Vincenzo Natali

Podobno każda zmora znajdzie swojego amatora, jednak czy jest jakieś godne uwagi przysłowie jeśli chodzi o zmory filmowe? Wątpię. I chociaż zawsze twardo powtarzam, że każde dzieło dodaje nam nowych, autorskich myśli, przemyśleń czy obiekcji. Film ten dostarczył mi zabawy pod kątem pouczeń, co do wyboru kolejnych filmów. Pierwsza rzecz, jaką wiem na pewno, to fakt, że koleżanka nigdy nie da mi więcej wybrać filmu. A drugi – że dobry trailer nie oznacza dobrego filmu. Niebywale rzadko zdarza mi się tak psioczyć na film oraz na wydane pieniądze.

Film ten to ciekawe spojrzenie na moralnie nieetyczną stronę badań naukowych biorących pod geny (genetykę) a ściślej klonowanie i mieszanie w ludzkich genach oraz próba stworzenia thillera z science-fiction. Próba marna, marny skutek a właściwie znikomy. Tu, moja teoria o trailerach lega w gruzach, bo filmik zachęcający do obejrzenia filmu powinien zostać sam, bez dzieła filmowego. Dzieło filmowe nie powinno mieć miejsca. Ani wczoraj, ani dziś. Dopuściłabym jedynie piętnaście-dwadzieścia minut filmu, który z początku jeszcze jakoś ciągnął, aby później ponieść sromotną klęskę.

Moralno-etyczna strona tego filmu owszem istnieje, ale w trakcie spada na boczny, a nawet osobny, zapomniany tor, zostając zepchniętą przez wybujałą wizję reżysera. Starając się połączyć tak odmienne gatunki autor pogubił się w przesłaniu z początku filmu. Z założenia film miał przedstawiać tą ważną stronę etyczną. Bez tej strony film nie miałby skutku, bo bawiąc się w takie eksperymenty trzeba przedstawić plusy i minusy. Nie ma tu obstawania po jakiejś stronie, ale nie ma też oceny żadnej decyzji. Para małżeńska, która stworzy Dren z początku ma swoje obiekcje. To Elsa zapoczątkowała rozwój komórki(zapłodnionej w wyniku połączenia ludzkiego genu z kombinacją genetyczną), zaś Clive był temu przeciwny. Wraz z rozwojem filmu ich uczucia zmieniły swój bieg – Elsa z dnia na dzień przestawała matkować Dren, a Clive co raz bardziej ją bronił. Ze skrajności w skrajoność od miłości do okrucieństwa u Elsy, od chęci zabójstwa do miłości i seksu u Clive’a. Podjęcie decyzji o urodzeniu obiektu, a później nazwania go i matkowanie mu wywołało jeszcze gorszy skutek niż mógłby być. Para naukowców nie przewidziała, że taki eksperyment, w który zamieszane są geny różnych osobników może wyniknąć coś nie tylko odmiennego, ale i niebezpiecznego. I chociaż Dren miała geny Elsy nie powstrzymało jej to przed brutalnością z jaką skrzywdziła Else i otoczenie. To był błąd ludzki, zakładanie, że geny dobrego człowieka wpłynął równie pozytywnie na istotę. Nie można było być pewnym dobroci obiektu, jakby nie patrzeć – bycie niewolnikiem eksperymentu nie jest ciekawym i miłym życiem, szczególnie dla inteligentnej osoby.

Nie mogę jednoznacznie ocenić badań i eksperymentów na własną rękę. Wiadomo, że co jakiś czas trafi się ktoś, dla kogo prawo nie jest przeszkodą. Jedni mają czyste intencje i chcą pomóc ludzkości, drudzy liczą tylko na zyski. Przecież jeśli eksperyment nie wyjdzie – nikt nie musi o tym wiedzieć, a jeśli będzie sukces – wszyscy zapomną o nieposłuszeństwie naukowca. Z tą „zasadą” rozpoczęło się doświadczenie. Etyczna strona filmu ukazuje babranie się w genach oraz decydowanie o czyimś życiu. Zacierając ślady trzeba uśmiercić żywy dowód. Zastanawiający fakt, jakim prawem badacz decyduje o życiu badanego? Idąc zasadą, jak się nie uda to nikt się nie dowie z góry zakłada się, że obiekt zmuszony jest na niewolę, jest okryty największą tajemnicą a jego życie leży w rękach prowadzącego badania.

Gdybym nie przeczytała wcześniej, iż nad tym filmem Natali pracował 10lat utwierdziłabym się w przekonaniu, że „Istota” wymyślona została na poczekaniu. Historia pisana na kolanie tzw. Chociaż intencje były dobre rezultat okazał się słaby, zakończenie przewidujące i banalne a ostanie 10 minut filmu ohydne i odrażające. Jednym z plusów tego filmu jest Adrien Brody, który nie wiem, co robił w tym filmie, jednak dzięki niemu film nabrał trochę waloru.

Ocena ogólna: 5/10
Dwoje ambitnych naukowców, Elsa (Sarah Polley) i Clive (Adrien Brody), zajmuje się badaniami genetycznymi. Ich zawód wymaga częstych zmagań z pytaniami natury zarówno etycznej, jak i prawnej. Jednak nie czując się ograniczeni tymi wątpliwościami, bohaterowie podejmują zabawę w bogów i łączą DNA różnych stworzeń, w tym także ludzi. Jednak dopiero gdy ich eksperymenty kończą się sukcesem, pojawiają się poważne problemy, gdzie stawką jest życie.

Jedna myśl nt. „„Istota/Splice” (2009), reż. Vincenzo Natali

  1. Pingback: Podsumowanie wyjazdu. Zaległości. « Wykredowana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s