„Zupa z ryby fugu”, Szwaja Monika

wydawnictwo: SOL
język oryginału: polski
stron: 352
ocena ogólna: 5/6
ocena wciągnięcia: 5/6

Ta książka to niedorzeczna, nieciekawa powieść. Źle, źle. Skasuj wszystko. I od nowa: Ta powieść jest dobra. Nie, nie. Skasuj wszystko. Jeszcze raz: „Zupa z ryby fugu” to genialna, niezwykle ciekawa, interesująca powieść, którą zdecydowanie powinno się przeczytać! Szwaja rzuca nam powiastkę inteligentną, dowcipną i wyjątkowo interesującą, jak na polską autorkę. To książka dla inteligentnych i mądrych odbiorców, to książka z lekką dozą ironii, śmiechu a przede wszystkim życia. Życia jako potrawy dla inteligentnych.

Tytułowa ryba fugu jest rybą trującą, odrobina nieostrożności w jej przygotowaniu i biesiadnicy umrą. Ryba fugu ma oznaczać nasze życie – czasem bezmyślnie wrzucamy ową rybę do garnka razem z flakami, płetwami itd., czasem zaś pomyślimy na tyle mądrze by współbiesiadnicy się nie potruli. By nasza potrawa była zjadliwa dla wszystkich.

W środku zawiłej i mocno poplątanej historii wyłaniają się postacie realne z krwi i kości. Realne w mniemaniu takim, iż ludzi takiego pokroju idzie spotkać na ulicach. Swoim nad wyraz przyciągającym stylem Szwaja stworzyła postacie, które ze strony na stronę zaczynało się lubić lub wprost odwrotnie. Czytelnik nie był stanie stać obojętnie, nie było mocy, aby stanąć w stu procentach za jedną stroną, gdyż ta faworyzowana zmieniała się o 360°. Faworyzując jedną stronę (Mirandę lub Anitę) trzeba być przygotowany na zwrot, na zwrot odwrotny do okazywanych emocji. Współczucie zamienia się w nienawiść, nienawiść w aprobatę, politowanie w poirytowanie.

To moja pierwsza powieść Szwai, dlatego tak ciężko ocenić mi obiektywnie czy pogorszyła się w pisaniu, czy może nadal ma ten sam styl. Wiem jedno, nie mogę nic zarzucić jej piórze. W ostatnich momentach troszkę zjechało na taką tanią obyczajówkę, ale nadal pozostawał ten sam, świetny styl. Co bardzo się chwali.

Autorka porusza bardzo dla mnie ważny problem naszego obecnego społeczeństwa, jakim jest in vitro. Jedna z dwóch głównych bohaterek – Anita – postanawia za pomocą in vitro mieć w końcu upragnione dziecko. Nie udane próby, depresja a potem kolega, który zagorzały katolik nie akceptuje tego zabiegu, jak i zarówno samej antykoncepcji. Problem tego zabiegu u Szwai jest na tyle przedstawiony, że mamy zarówno popleczników jak i przeciwników. I tu właśnie narodziło się moje pytanie – co wierze, co innych ludziom do poczynań bliźnich? Warto zwrócić uwagę na problemy poruszone w tej powieści, a zwłaszcza ten, gdyż do dnia dzisiejszego nadal toczą się oto spory. Osobiście uważam, że powinno poznać się wszelkie możliwe strony i mieć własne doświadczenie, aby wypowiadać się mądrze i odpowiedzialnie na dany temat. Bo nikt nie ma prawa władać naszym życiem (np. z ambony).
Polecam każdemu kto ma ochotę na dobrą, polską powieść, ma ochotę na trochę intelektualnej rozrywki.

18 myśli nt. „„Zupa z ryby fugu”, Szwaja Monika

  1. Pierwsza pozytywna opinia na temat Szwai. Piszesz, że jest dla Ciebie pierwszą jej powieścią. Poleciłabym Ci „Jestem nudziarą” dla porównania. Nie czytałam jednak „Zupy”, więc nie wiem, jaka jest. Wiem, że mnie zniechęciła Zatoka Trujących Jabłuszek. Ale gdyby mi czasami Zupa wpadła w ręce, to wypożyczę.

  2. Mam na półce „Zupę” i już nie mogę doczekać się, by się za nią zabrać :)
    Jeśli chodzi o samą Szwaję to słyszałam na jej temat dużo pozytywnych opinii – wśród nich m.in. taką: „prawdziwa inteligentna polska literatura kobieca” – co oczywiście tym bardziej przekonuje mnie, by wreszcie samej przekonać się o jej talencie bądź nie-talencie.
    O „Zupie” przeczytałam do tej pory chyba same dobre opinie, w tym tą, co również bardzo mnie kusi i nęci.

    Pozdrawiam :)

  3. Fajnie zaczęłam recenzję :) Mnie się ta książka też podobała, głównie za ciekawe ujęcie trudnego tematu: to sztuka, pisać o poważnych kwestiach tak, żeby nie powstały z tego nudnawe traktaty :) Ja też książkę Szwai każdemu polecam :)

  4. Kalio – dziękuję za polecenia. A recenzowałaś je może na Onecie?
    Claudette – najlepiej jest przekonać się na własnej skórze. ;-)
    Beatrix – to niech szybko wróci do domu, abyś mogła przeczytać.
    Skarletka – czytałam Twoją recenzje, to właśnie po niej stwierdziłam, że warto sięgnąć po „Zupę z ryby fugu”. ;-)

  5. „Zupa z ryby fugu” zbiera same pozytywne opinie, więc pewnie po nią kiedyś sięgnę. Na półce czekają na mnie jeszcze dwie książki Szwai, ale chyba prędko się do nich nie zabiore, bo „Zapiski stanu poważnego” wynudziły mnie okropnie i w połowie zrezygnowałam. Fakt faktem może książka natrafiła wtedy na zły czas, w każdym razie ze Szwają mi jakoś nie po drodze.

  6. Szwaja złą pisarką nie jest. Po prostu jej książki są o różnej tematyce i trzeba trafić na taką, która zainteresuje. Podobał mi się „Dom na klifie” ( o tworzeniu rodzinnego domu dziecka), a „Jestem nudziarą” nie doczytałam do końca, bo mnie znudziła. „Zupę” natomiast z chęcią przeczytam, bo to już kolejna pozytywna recenzja i temat, który mnie akurat interesuje.
    Pozdrawiam

  7. Nie spotkałam się nigdy z książkami Moniki Szwai i raczej nieprędko się to stanie. Recenzja mnie zachęciła, ale nie na tyle by ją w najbliższym czasie przeczytać. Może kiedyś poszukam w bibliotece.

  8. Izusr – przeczytałam tę książkę ze względu na pozytywną recenzje Skareltki. Byłam miło zaskoczona, gdyż nie przepadam za polską literaturą przez fakt, jak przeważnie jest słaba.
    Tusienka – popieram Ciebie zdecydowanie. Nie do każdego, każdy autor może trafić. ;-)
    Aleksandra – myślę, że przy takiej rozbieżności opinii warto jednak najpierw wypożyczyć/pożyczyć książek Szwai i się samemu przekonać. Ja „Zupę …” pożyczyłam, pewnie nie żałowałbym kupna, ale jednak wolałam nie ryzykować. ;-)
    Kalio – dziękuję bardzo, nie muszę szukać. Zaraz zabieram się za czytanie Twoich recenzji. ;-)

  9. Hm… widzę, że Szwaja nie jest przez was szczególnie lubiana. A ja książki pani Moniki wprost uwielbiam! Zawsze z utęsknieniem czekam na kolejną, choć muszę przyznać, że ostatnie dwie podobają mi sie najmniej.
    Zupa… jest niesamowicie życiowa, zaskoczył mnie nie tyle wątek głowny co poboczny z Elizą jako trollem intrenetowym. Szwaja idealnie pokazala jak ludzie, dzięki temu, ze w internecie są anonimowi, pozwalają sobie na zbyt wiele.

  10. Ja też, tak jak Jagulka, bardzo lubię książki Szwai, choć akurat dwie ostatnie podobają mi się najmniej. Uwielbiam za to „Zapiski stanu poważnego”, przez które nie przebrnęła Izusr… Jednak w każdej książce tej autorki zachwycam się stylem, humorem i narracją.

    Co zaś się tyczy literatury polskiej, to nie powiedziałabym, że jest słaba. Owszem, łatwiej o byle co, bo polityka wydawnicza niektórych wydawnictw jest rzeczą niezbadaną, ale i perełek jest sporo. Jak w każdym przypadku trzeba uważnie wybierać, ale ja coraz bardziej cenię polskie książki i polskich autorów.

  11. Tej książki Szwaji nie czytałam jeszcze, ale większość jej książek przeczytałam… i co mogę napisać: fajne, sympatyczne i bardzo przyjemne książki tylko nie można je czytać jedna po drugiej, bo wtedy dochodzi się do wniosku, że wszystkie są jednakowe… i nie chodzi mi tu o wątek ale jakoś tak są do siebie podobne. Za to jak przerywnik między innymi to super polecam :)

    • To była moja pierwsza jej powieść, nie planuję na razie kolejnych, ale miło spędziłam czasu czytając tę książkę. Ma bardzo ciekawy i specyficzny styl, który jednym się podoba a inny nie. ;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s