„Piękne istoty”, Garcia Kami, Stohl Margaret

wydawnictwo: Łyński Kamień
język oryginału: angielski
stron: 536
ocena ogólna: 5,5/6
ocena wciągnięcia: 6/6

Ostatnio coś wzięło mnie nie tylko na czytanie powieści młodzieżowych, ale także na czytanie znienawidzonych przeze mnie e booków. Nie do końca znienawidzonych, bo jednak te całe e booki to dobra i przydatna rzecz, czasami(tak jak mi) nie chcę się czytać książki w wersji ‚normalnej’ i taka forma książki jest naprawdę świetna, a przede wszystkim za darmo. Jednakże wracając do powieści, młodzieżówka, z dziwnym tytułem, okładką przypominająca te wszystkie wymyślne historie o istotach nadprzyrodzonych, o wampirach, o różnych dziwnych istotach, których za wszelką cenę teraz unikamy, mając najzwyczajniej w świecie ich dość. Jednak ta książka jest tak różna, tak odmienna od innych, aż mogę ją polecić z czystym, spokojnym sumieniem. Mówię jedno: rewelacja.

Mówiąc brzydko: czytałam z otwartą gębą. Dosłownie i w przenośni, gdyż dawno nie czytałam młodzieżówki, która tak miło mnie zaskoczyła. Nastawiałam się na typową historię miłosną, z lekkimi kłopotami, z wampirami i innymi podobnymi stworami. Zaskoczenie moje miało duże pole, gdyż nie znalazłam tu nic z moich wyimaginowanych wyobrażeń czy lęków. Przyciągnęła mnie okładka, przyciągnęła mnie liczba osób chcących ją przeczytać, a wreszcie przyciągnął dziwaczny tytuł, który nie mówił nic zostawiając tak dużo wyobraźni. I jestem dozgonnie wdzięczna autorkom za nie umieszczenie wampirów, wilkołaków itp. w swojej książce, nie zdzierżyłabym tego. Zamiast koszmarów byli Obdarzeni, śmiertelnicy z mocą. Istoty światła i ciemności. Bo co jak co, ale wszystko musi zostać wyrównane. Musi być tyle samo zła co dobra, tyle samo smutku co szczęścia, tyle samo dobrych chwil, jak i katastrof. Tak tu to wyrównanie jest w pełni zachowane. Nie ma tylko dobrych duszek, które służą dobrą radą, nie ma dobrej i złej mocy ani ludzi, którzy w chwili potrzeby zawahają się jej użyć. Nie ma też prawdy, nie ma prawdy ostatecznej, wszędzie pełno jest tajemnic i tak naprawdę do końca nie wiadomo, jak to się skończy.

Powieść tę czyta się lekko, przyjemnie i szybko. Postacie nie są ani denerwujące, ani dobijające. Nie ma tu ckliwości ani zbytniej, przesadnej miłości. I owszem, jest tu gorąca miłość między Obdarzoną a śmiertelnikiem, ale spada to trochę na boczny plan. Nie koniecznie sam boczny, ale jednak autorki nie podjęły tego tematu, jako głównego. Co wyszło im na zdrowie, zdecydowanie. Autorki skupiły się przede wszystkim na szesnastych urodzinach Leny, w których to wszystko ma się wyjaśnić. Powolna walka z czasem, która pod koniec zaczyna nabierać odpowiedniego tempa. Dwójka bohaterów nie wie do końca czego może się spodziewać po Naznaczeniu Leny, a sama Lena panicznie boi się zostać Istotą Ciemności. Nie wie, że ma wybór…

Historia jest o tyle ciekawa i pomysłowa, że nie spotkałam się z podobną nigdzie. Znalazłam tylko jedno powiązanie apropo Istot Ciemności, ale wszystko to, co nawiązywało do tego, jak takową zostać jest zupełnie inne. Czy jednym słowem mówiąc: oryginalność przede wszystkim. Bardzo kreatywny rozwój sytuacji i historii i oczywiście historia sama w sobie oryginalna.

„Piękne istoty” to bardzo ciekawa, wciągająca powieść, którą da się polubić, a niekiedy pokochać. Polecam każdemu, kto chce odegnać okropne historie z wampirami w tle, a chce poczytać coś naprawdę sensownego i miłego w odbiorze. Ja osobiście nie mogę doczekać się następnego tomu.

19 myśli nt. „„Piękne istoty”, Garcia Kami, Stohl Margaret

  1. Otóż nie – bo właśnie zaraz biorę „Ptaki ciernistych krzewów” – muszę przeczytać do końca miesiąca, a potem „Piękne istoty”, bo już nadeszła na nie pora:)

  2. Ten motyw z naznaczonymi trochę mi przypomina cykl „Patrole” Łukjanienki. Ale zważywszy na inny tzw. target, autorki „Pięknych istot” pewnie wykorzystały go zupełnie inaczej. Niemniej jednak, jeśli złapię tę książkę w bibliotece, to przeczytam.:)

  3. Mam jedno pytanie. Czy książka nadaje się dla gimnazjalistów? Szepnęłam bym słówko, by biblioteka zakupiła (a ja bym miała jako jedna z pierwszych czytelniczek^^). Z Twojej recenzji zapowiada się pysznie.
    Jednak mam wrażenie, że chyba miałam ją w rękach. W poniedziałek będę wszystko wiedziała.

    Już po kryzysie? ;)

  4. Zapisałam i poszukam, bo…
    „o różnych dziwnych istotach, których za wszelką cenę teraz unikamy, mając najzwyczajniej w świecie ich dość.” – ja nie mam dość. Nigdy. Czasem się męczę, jęczę nad książką i wysyłam groźby pod adresem autorów (autorek chyba, jeśli chodzi o znaczną większość ;) ) ale i tak wszystkie zaliczę, bo już tak mam ;)

  5. Zastanawiałam się ostatnio nad jej kupnem, tym bardziej, że już jedną pochlebną opinię czytałam. Ostatecznie wybrałam inną książkę, ale być może i za tą się kiedyś wezmę :)

  6. Clevera– :))
    Moreni – nie czytałam, a nawet nie słyszałam o tym autorze. Dobrze pisze?
    Beatrix – ;))
    Agna – tak, nadaję się. Nie ma w niej wulgarnego słownictwa, scen nieprzyzwoitych itp.
    Nyx – ja mam dość wampirów. Po „Pamiętkach Wampirów 1” na dłuższy czas odstawiam te stworzenia. No chyba że trafię na książkę, która wampiry przedstawi w nowy, nieznany mi sposób.
    Jagulka – myślę, że warto. Ja zdecydowanie ją kupię, tylko jeszcze nie wiem kiedy. :)

    • Pisze świetnie, taka klasyka urabn fantasy (chociaż niektórzy uważają, że intrygi trochę przekombinowane). Mamy tam Innych, którzy, mimo, że rodzą się zwykłymi ludźmi, są naznaczeni mocą: dobrą (Jaśni), lub złą (Ciemni). Zawarta między nimi ugoda zabrania im prowadzenia otwartej wojny (zbyt duże konsekwencje za sobą pociągała), więc teraz niby to strzegą równowagi, ale jednak każdy knuje, jak pogrążyć przeciwnika. Niestety polskie tłumaczenie (przynajmniej to starsze) jest fatalne. Ale jeśli nie przeszkadzają Ci takie subtelności, jak zachowany rosyjski układ zdania czy zaimki odmieniane na rosyjską modłę, to polecam gorąco.:) Pierwszy tom to „Nocny Patrol”.:)

  7. Nie spodziewałabym się, że to będzie aż tak dobra powieść. Cóż… Kolejna pozycja do listy :)

    A ebooków nie lubię bardzo – męczą mnie przeokrutnie, ale czasem nie ma innego wyjścia…

  8. Zachęciłaś :) Zdecydowanie. Ciekawa jestem jak odbierzesz Atramentową krew… Ja nie mogłam przebrnąć,nie wiem dlaczego choć może jeszcze spróbuję.

  9. Kaś naprawdę? Ja nawet w planach jej nie miałam, tak przez przypadek mi się trafiła w postaci e booka. :)
    Futbolowa czytając tę powieść już mnie tak oczy bolały, że o północy drukowałam końcówkę, gdyż nie byłam w stanie znieść komputera.
    Medola odłożyłam dzisiaj, bo jakoś nie mam na razie ochoty na Atramentowy świat. Muszę troszkę odczekać, a przede wszystkim nie mogę się teraz skupić na jednej książce tylko poczytuję dwie-trzy na raz. ;-)

  10. Mi ta książka przypomina opisem inną lekturę- książkę Melissy Marr pt.”Król mroku” . Też w takim bajkowo – mrocznym klimacie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s