Filmowa trylogia „X-Men”

Jako dziecko, wychowywałam się na Cartoon Network, ale nie w takiej ilości, jak dzisiejsza dzieciarnia. Nie. Ja delektowałam się bajkami typu „Scooby Doo”, „Dinek”. W następnym czasie doszła animowana wersja „X-Men”, którą do dnia dzisiejszego czasem lubię oglądać. To jest kawałek dobrych wspomnień i dobrej bajki, bo teraz spotyka się tylko krwawe, przesączone głupotę i idiotyzmem animowane kretyńskie pomysł, którymi dzieci są karmione od wczesnych lat młodości. Spotykając współczesne dziecko można powiedzieć jedno – bajkożerca. Co drugie dziecko jest uzależnione od telewizji! Nie poprę tego żadnymi badaniami, ale własnym doświadczeniem. W końcu w szkole słyszy się to i owo.

O X-Menach słyszał każdy. W skrócie powiem kim są ci owi X-Meni oraz mniej więcej jakie posiadają moce. Mam wrażenie, że właśnie o takich komiksów wzięli się wszyscy super bohaterowie tak wielce powtarzani w filmowych aranżacjach. X-Meni to ludzie tacy jak my, ale jednak ze zmienionym kodem genetycznym, który poddał się mutacji. Dzięki mutacji, człowiek mógł nabrać nadprzyrodzonej mocy, która albo służyła dobru i wyższym celom lub złu(w imię wytępienia ludzi). Mutanci mieli różny poziom swojej mocy, 3/4 mutantów nie dochodziła do 3 stopnia, czyli ich moc nie była na tyle duża, aby zagrażać innym. Jednym, jednym mutantem, który osiągnął poziom 5 – była Jane(Feniks), ale o tym później. Raz na jakiś czas trafiał się wyjątkowy osobnik, którego moc była potężna – patrz Magneto, Profesor Charles Xavier, Jason. Każdy mutant posiada wyjątkową moc i nie ma możliwości jej zamiany. Jednym daje siłę (Szablozęby), innym ogień (Pyro), zdolność przechodzenia przez ścianę (Kitty), kontrolowanie pogody (Storm) itd.

Przez całą trylogię przejawia się motyw walki dobra ze złem, pojawiają się ludzie pragnący jedynie władzy i kontroli nad światem oraz tacy, którzy poświęcają się dla dobra innych (ludzi i mutantów). Profesor od zawsze preferował rozwiązanie wspólnego życia ludzi z mutantami, za to Magneto (który w młodym wieku razem z rodzicami został zabrany do obozu pracy, patrz II wojna światowa, oczywiście to pomysł twórcy filmu) ma wizję zniszczenia wszystkich ludzi, którzy tak nienawidzą odmiennych i wiecznie ich prześladują. Trylogia opiera się na historii mutantów spisanej jako walka, jako nieustająca walka ze światem, który boi się ich oraz stara się tępić.

Film kręcony był w regularnych odstępach (3-letnich), dzięki czemu można było zobaczyć postęp techniki, nowe efekty czy też pomysł na lepsze zrealizowanie filmu. Pierwszą część „X-Men” nakręconą w (2000) oceniam na dobrą, a nawet bardzo dobrą, jak na ówczesne postępu techniki filmowej. Bardzo dobre efekty, dobrze dobrani ludzie, ekipa itp. Druga część „X-Men 2”(2003) nakręcił ten sam reżyser, jednak od samego początku widać poprawę efektów i technicznych, i dźwiękowych. Samo pojawienie się Nightcrawler jest świetnie dopracowane. Jego podróż z miejsca na miejsce jest pokazana bardzo zjawiskowo, rzekłabym nawet lepiej niż w animowanej wersji. Za to ostatnia część „X-Men: Ostatni bastion”(2006) jest już reżyserowana przez innego autora. Tu zauważamy największy przeskok techniki. Wszystkie możliwości są na największym stopniu zaawansowania a widzowi nie zostaje nic innego, jak tylko patrzeć z otwartą buzią i czekać na koniec tej wspaniałej trylogii. Jedyne, co wyprowadzało mnie z równowagi był fakt, że trzecia cześć miała już zdecydowanie charakter ostrzejszy jeśli chodzi o postacie. W poprzednich częściach Storm była bardzo wyluzowanie ubrana, za to na końcu zrobili z niej taką seks bombę. To przecież nie jest kobieta kot, nie powinna być tak skąpo ubrana. Niby mały szczegół, ale jednak.

Reasumując wszystko, oglądać oglądało się świetnie. Można dużo przemyśleć i zauważyć. Ja zdecydowanie zauważyłam to, że widząc takich bohaterów także pragniemy mieć super moc. I tu zaczyna się wyliczanka – ja chcę tą i tą. O! I jeszcze tamtą. A nie patrzymy z tej strony, że oni nie mieli wyboru, dostali taką a nie inną moc i niekiedy wcale jej nie chcieli. To duży kłopot i odpowiedzialność zarazem. A my wybierając ulubioną moc kierujemy się egoizmem i pychą – by być najlepszym i najfajniejszym.

Ocena ogólna: 9/10


Reżyseria: “X-men” Bryan Singer, “X-men 2” Bryan Singer, “X-men: Ostatni bastion” Brett Ratner
Czas trwania: 104+133+104=341minut

Reklamy

7 myśli nt. „Filmowa trylogia „X-Men”

  1. X-men jest spoko ale osobiscie czesto wracam do basni i bajek ktore kolekcjonuje na kasetach VHS i DvD , troche sie tego juz uzbierało i fajnie wrocic do starych ekranizacji znanych powiesci a nawet zwykłych bajek:)
    pozdrawiam

  2. Tak! X-Mani na Cartoonie to była bajka. Pamiętam, że lecieli po wieczorynce i to był cud, jak udało mi się ich obejrzeć. :)
    Oglądałam bodajże tylko pierwszą część. Określiłabym ją mianem „spoko”. Kiedyśtam jak nadarzy się okazja, zobaczę drugą i trzecią część.

  3. też oglądałam trylogię, najpierw się wzbraniałam a któregoś dnia wszystkie 3 obejrzałam :) przyjemnie i nawet niegłupio było.

  4. Łoooo matko, jedna z moich ulubionych kreskówek! I mmoja przeulubiona opowieść o superbohaterach. Uwielbiam X-menów. Nie Pidermana, nawrt nie Batmana. X-meni są super (i mówi to osoba, która powinna chociaż trochę z tego wyrosnąć!). Straszliwie nie lubiłam Jean Grey i Cyklopa – przereklamowana para. Uwielbiałam za to (z najstarszego pokolenia) Storm i Wolverine’a, (z młodszego) Nightclawler’a, Rogue i Gambita.

    Oglądałaś X-men Geneza: Wolverine? Miażdży.

    -John, jakiś goły facet wbiegł nam do stodoły!
    -*oaza spokoju* Wiem.

    (I jest tam Gambit! xD)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s