„Wielki mistrz”, Canavan Trudi

wydawnictwo: Galeria Książki
język oryginału: angielski
stron: 718
ocena ogólna: 6/6
ocena wciągnięcia: 6/6

UWAGA! Spoilery!
Książkę przeczytałam wczoraj a mimo to nadal żyję w głębokim żalu i smutku z powodu śmierci Akkarina. Nie mogę pogodzić się z tym, że to właśnie on zginął. Zaczynałam go tak bardzo lubić, naprawdę życzyłam mu i Sonei dużo szczęścia a tu, takie zrządzanie losu, chociaż nie – a tu, taka pani Canavan, która w czysto klasyczny sposób nadała powieści nutę żalu i dramaturgii uśmiercając głównego bohatera.

W ani jednej części trylogii powieść nie straciła poziomu i tak jest z ostatnią księgą trylogii. Wartko tocząca się akcja, czasu upływający w mgnieniu oka. Trzecia część przynosi rozwiązania na zagadki z poprzednich części, odpowiada na większość pytań, daje możliwość poznania bliżej Wielkiego Mistrza oraz fakty z Czarną Magią.

Za pomocą zwykłej historii pani Canavan, stworzyła naprawdę świetną powieść, którą szybko i przyjemnie się czyta. Trzeci tom, jak żadne inny, zbliża do postaci i świata przedstawionego – sprawia, że pokochujemy ten świat na dobre.

11 myśli nt. „„Wielki mistrz”, Canavan Trudi

  1. Tak to jest z książkami o takiej fabule – jest nam przykro, że umiera jeden z ważnych bohaterów, pomstujemy na autora… Ale z drugiej strony czasem okazuje się, że uśmiercenie postaci było jedynym wyjściem z zaistniałej sytuacji, albo powodem, dla którego książka zostanie nam na długo w pamięci. Lubię szczęśliwe zakończenia, ale takie są przyjemnymi perełkami :)

    • Pewnie masz rację. Właściwie nie pewnie, tylko na pewno. Bo śmierć tytułowego Wielkiego Mistrza działa na czytelnika, jak wstrząs. Tak porządny, mocny wstrząs, gdzie z czystym sumieniem naprawdę zaczyna się ubolewać nad bohaterami.

  2. Mam cały cykl, wszyscy dookoła mówią i piszą, że jest świetny, a ja nie mam czasu go czytać, bo wciąż inne czekają, ważniejsze, pilniejsze. I teraz Twoja recenzja. Chyba na wakacje zaplanuję sobie czytanie tylko i wyłącznie czytanie własnych książek. Ja już sama nie wiem, co robić!

    • Skąd ja to znam. Jak obiektywnie ocenić, którą najpierw powinno się czytać, a które odłożyć na późniejszy czas. I tak „domowe” książki zostają na półkach, ich liczba rośnie, a na pierwszy ogień idą pożyczone i z biblioteki.
      Świetny pomysł na wakacje, polecam tą sagę, bo jest zbliżona do „Czarnych Kamieni”, chociaż troszkę gorsza. Jednak poziomem przewyższa inne.

  3. :)
    A za każdym razem, gdy widzę recenzję książki, którą mam w domu i do tego ludzie ją chwalą, zastanawiam się, po co ja tyle książek zamawiam i potem na nie patrzę…
    Na przykład seria Milenium. Stoi sobie:)

    • Patrząc na przeszły czas, przeważnie wypożyczałam a nie kupowałam. Teraz preferuję kupowanie. Wszyscy się skarżą, że wydają pieniądze na książki a ja bardzo się cieszę. Bo to dobry wydatek i zwraca się w postaci wiedzy, fajnych doświadczeń i dużo innych dobrych przywilejów.

      Czasami jak patrzę na stosiki innych, czy recenzję, marzę o tym by mieć coś takiego. Ale zaraz potem łapię się na tym, że przecież mam tylko 15 lat i dopiero kiedyś dane będzie mi mieć tyle książek czy lepiej pisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s