„Pod Lupą: Ludzie Klony. Kopiowanie życia”, Dorota Romanowska

wydawnictwo: Axel Springer Polska sp. z.o.o.
język oryginału: polski
stron: 112
ocena ogólna: 5/6
ocena wciągnięcia: 5/6

Pokrótce, bo temat jest naprawdę szeroki i podziwiam panią Dorotę za opisanie go w tak bogaty sposób, na takiej ilości kartek. Opisywanie prób klonowania czy „upublicznianie” sklonowanych zwierząt to kropla w morzu klonowania.

W książce czasami śmieszyły a czasami wkurzały różne insynuacje apropo metod kopiowania i in vitro. Zaczynając od tego drugiego, bardzo denerwuje mnie stanowisko kościoła w tej sprawie. Bo co ma banda „świętoszy” do cudzego pragnienia bycia rodzicem?! Jakim prawem ingerują w sposoby poczęcia dziecka? In vitro przecież nie polega na kopiowaniu człowieka. Pobieranie komórki jajowej od kobiety, a plemników od mężczyzny(i to nawet będąc małżeństwem) jest niedopuszczalne, tak? Niby jakim cudem? Komórki jajowe podczas każdej miesiączki umierają i są wydalane z organizmu, tak więc co stoi na przeszkodzie spróbowania bycia rodzicem. Dla mnie to rzecz nie pojęta.

Po drugie, klonowanie. Owszem, jestem za poparciem klonowania w celu uzyskania tkanek dla chorych, w celu modyfikowania, aby biorcy mogli otrzymać narządy, na które nawet kilka lat czekają w kolejkach. Ale po jakiego grzyba klonować ludzi? Wyobrażam sobie taki świat, kiedy nie wiadomo czy ktoś jest klonem czy nie. Po co ingerować w naturę i mieszać cechami dziecka? Jeszcze można tolerować klonowanie, ale wybieranie sobie cechy jakie ma mieć dziecko, no błagam. Jakim prawem ingerujemy w zarodek? Czemu nie chcemy pozwolić mu być takim, jakim jest. Pozwolić na nauczenie się bycia sobą czy wyuczenie się odpowiednich cech. Czemu chcemy wymagać idealnego potomstwa skoro nikt nie jest idealny.

Jeszcze lepsze jest wskrzeszanie zmarłych. Ludzie nie wyobrażają sobie jaką głupotą jest ponowne wskrzeszanie zmarłej osoby. Musimy pozwolić jej odejść, a sklonowanie nieżyjącego dla własnych ambicji pokazuje tylko nas samych.

Nie podoba mi się też fakt, że tyle eksperymentów jest przeprowadzanych na zwierzętach. Tak krzyczycie, aby nie klonować ludzi, to czemu pozwalacie na ingerowanie w życie zwierząt. Są pewne granice, które każdy powinien sobie wyznaczyć i fakt, że jesteśmy „wyższą” istotą nie upoważnia nas do decydowanie o udziale w eksperymentach.

Lektura obowiązkowa dla tych, którzy nie mają pojęcia o klonowaniu, in vitro, procesach zapładniania itp. Uświadamia wszystko, całą historię, wszystkie próby jakie podejmowano i eksperymenty jakie są prowadzone, czy też były. Niesamowita książka, na ciężki temat.

16 myśli nt. „„Pod Lupą: Ludzie Klony. Kopiowanie życia”, Dorota Romanowska

  1. Mnie chyba najbardziej zaintrygowało to, że ktoś głośno powiedział Kościołowi – nie wtrącaj się. Czy rzeczywiście zostało to powiedziane odważnie, czy znowu tylko niesmiałe miauknięcia?

  2. Nie bardzo rozumiem argumentów z powodu, których Kościół mówi „nie” in-vitro. A bardzo bym chciała zrozumieć, bo jako Katoliczka powinnam nie tylko przytakiwać ślepo Kościołowi, ale też rozumieć i wiedzieć o co chodzi. Dostarczane poprzez media urywki wypowiedzi nie są dla mnie argumentami, podobnie jak powszechne slogany typu: „jedność Kościoła”, „trwałość rodziny”, „naturalność zapłodnienia”. Inną sprawą jest, że nie uważam dopłacania do in-vitro za dobry pomysł w kraju, gdzie brakuje pieniędzy na leczenie raka, czy stwardnienia rozsianego.

    Abstrahując już od tego, co kto na ten temat sądzi, to tendencja do płodzenia idealnych dzieci już jest – każdy lub prawie każdy rodzic przecież chce by jego dziecko chodziło do najlepszego przedszkola, szkoły, miało jak najlepsze szanse, korzystało z wszystkich możliwości, jakie mogą mu być dane. Ten specyficzny wyścig szczurów zaczyna się już od momentu poczęcia, gdy rodzice prześcigają się z wybieraniem cudacznych metod porodu, czy innych dziwnych rzeczy.
    Zauważyłam, że coraz częściej dziecko nie jest odrębną osobą, tylko istotą stworzoną by zaspokoić niespełnione ambicje swych rodziców.
    To szybko prowadzi do takich decyzji, jak wybór koloru oczu, odcienia skóry, czy płci – idealne dziecko musi wszak być szczęśliwe…

    Na koniec chciałabym wspomnieć jeszcze, że klonowanie nie jest zbyt radosnym pomysłem. Pojawiają się bowiem rozliczne głosy, że sklonowane zwierzątka, czy narządy szybciej się starzeją, są narażone na szybszy rozpad komórek, co czynić je będzie mało przydatnymi w transplantologii, która zakłada przecież dalsze, normalne i długie życie biorcy.

    Widzę, że ta książka porusza naprawdę interesujący i niezwykły temat, który od kilku lat jest na ustach całego świata :) Chyba będę musiała się z nią zetknąć, choćby po to by pogłębić swoją wiedzę.

    Pozdrawiam

    • Naprawdę dziękuję za tak długi i wnikliwy komentarz .
      Co do klonowania, organizmy sklonowane miały osłabiony układ odpornościowy, żeby organizm zaakceptował komórkę(sklonowaną). Np. Owca Dolly zmarła na zapalenie płuc, ale w swoim wieku (6lat) była naprawdę w dobrym stanie fizycznym.
      Mówiąc szerzej, organizmy sklonowane cieszyły się lepszym zdrowiem(i dłuższym) niż naturalnie poczęte osobniki. Jednakże, aby doszło do przyjęcia komórki w organizmie zastępczym trzeba było dużo prób itp. Naukowcom nadal jest obca struktura jak to wszystko przebiega, jak łączą się te wszystkie genomy itp. Ale są plusy, udało się im tak połączyć te chromosomy odpowiedzialne na wiek, że w klonowanym organizmie życie zaczyna się od początku, a nie tak jak w przypadku Dolly w wieku 6 lat, mimo że była jagnięciem.

      Naprawdę ją polecam, można wiele biologicznych aspektów z niej wyczytać. :)

  3. Kościół mówi nie in vitro, ponieważ „zabijane są” embriony i tutaj zaczyna się bicie piany o prawo do życia i…co tam się jeszcze usłyszy.

    Jeżeli klonowanie ma być wykorzystywane do „produkcji” tkanek i organów nadających się do przeszczepów itp jestem gotowa klaskać najgłośniej jak się da. Z kolei kwestia zaprogramowania genomu dziecka ciągle jest u mnie w rozwadze. Jeżeli takie dziecko miałoby ocalić komuś życie (nie mówię o takim ciągłym „dojeniu” jak w „Bez mojej zgody”) to jestem w stanie zaakceptować. Tutaj trudno mi zająć bezwzględne stanowisko, materia wciąż pozostaje krucha.

    Nie wspominaj o eksperymentach na zwierzętach. Niedawno poznałam właściwe znaczenie słowa „wiwisekcja”, wcześniej je słyszałam, ale jego właściwy sens nie przyszedłby mi do głowy. I dlaczego sobie przypomniałam o teorii pod koniec XIX wieku, wg której niemowlęta nie odczuwały bólu…Uciekam.

    Klonowanie ludzi? Absolutnie nie. Wystarczy mi świat pokazany w filmie „Kodeks 46” z Timem Robbinsem i Samanthą Morton.

    • Najnowsze metody in vitro polegają na pobraniu komórek jajowych i ich zamrożeniu. Nie które embriony są zabijane, i można zabrzmi to okrutnie, ale to tylko embriony, niektóre embriony (tak jak w naturze) mimo, że są zapłodnione, to wcale nie dochodzi do ciąży. To zupełnie tak, jakby podczas miesiączki jedna komórka jajowa uciekła z macicy.

      • Ale weź to powiedz „obrońcom życia”. Nie rób dziecka w probówce, nie zabezpieczaj się, dawaj na tacę i wyłącz myślenie…Ja się praktycznie wypisałam z tego interesu.

      • Kto chce, ten niech uważa tak czy inaczej. Tylko nie wiem czemu, myślenie jednej organizacji wpływa tak na wiele milionów ludzi. Bo chyba mają własne głowy, prawda?
        Apropo dziecka w próbówce, ciekawe co ma do powiedzenia taki ktoś, kto może mieć dzieci i nigdy nie musiał się borykać z tym problemem. Ciekawe, jakim prawem decyduje o innych ludziach.

      • Bo „ta” organizacja ma monopol na prawdę i ludzką moralność. Albo z nami albo na stos. Poza tym syty głodnego nie zrozumie, a głupich nie będzie brakować.

      • Świetna metafora!
        Szkoda tylko, że ludzie ślepo wierzą w to, co podaje im kościół. Nigdy nie zastanawiają się nad tym, że śpiewają pieśni, których wogle nie rozumieją, nie zastanawiają się nad sensem słów ani nic. Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że kościół to sekta. Bo takie wyśpiewywanie boga itp. to sekty robią ;) Ale pomijając już to, biorąc nawet do ręki biblię, te przypowieści, mądrości. No przecież to było przepisywane ileś set razy, ale nie, duchowni twierdzą, że to napisał sam bóg i nie ma możliwości przeinaczeń. A okazuję się, że pewien kronikarz sam sobie napisał przypowieść o cudzołożnicy, albo w pewnym rozdziale księgi Mateusza jest dopisek od kronikarza, bo nauka nie skończyła się pomyślnie.
        I patrząc na kolejne przeinaczenie. Dekalog owszem napisał Jezus, ale te wszystkie modlitwy, które się teraz odmawia, napisał kościół. Bo nie widzę ukrytego sensu, dla którego Jezus, Bóg itp. mieliby sami siebie wychwalać. Albo już nawet biorąc przykazania kościelne, jak wół! Napisane przez kościół!

        O takich rzeczach to ja mogę rozmawiać godzinami, bo kilka lat poświęciłam na dogłębne zrozumienie tej religii i dlatego właśnie od niej odeszłam. Jestem agnostyczką i bardzo mi z tym teraz dobrze :)

  4. Uwielbiam temat klonowania. Kiedyś nawet miałam okres w mym krótkim życiu, że postanowiłam zajmować się w życiu nie prawem, a genetyką. Wprawdzie mi to przeszło, ale fascynacja tematem została do dziś.

    Strasznie chciałabym przeczytać tę książkę. Skąd ją masz? Ja też chcę i zastanawiam się, jak ją zdobyć. :)

  5. Uważam, że potęp techniki może nie tyle pomóc, co nawet zaszkodzić ludzkości. Sami siebie skażemy na zagładę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s