„Cmętarz zwieżąt”, Stephen King

wydawnictwo: Prószyński i S-ka
język oryginału: angielski
stron: 424
ocena ogólna: 4,5/6
ocena wciągnięcia: 3/6

Zwracam hołd Kingowi, zwracam należne gratulacje tej książce, tej powieści. Coś, co było tylko namiastką mocnej grozy, okazało się mrożącą krew w żyłach historią.

Czytanie szło mi dość mozolnie, prawie wcale książka mnie nie wciągała, owszem były moment, kiedy człowiek w pośpiechu przerzucał kartki(np. kiedy nieśli kota na cmentarz Micmaców). Jednak później samo wstawanie zwierząt z grobów nie było przerażające, było dziwne i takie szokujące, ale nic po za tym. I już mówiłam na około, że powieść mnie zawiodła, a wtedy Louis zaniósł to ciało na cmentarz.

[…]Wiesz, co to wiara?
– No…
– W tej chwili jesteśmy tutaj. Siedzimy w fotelu – oznajmił Louis. – Czy myślisz, że mój fotel jutro tu będzie?
– Tak, jasne.
– Zatem wierzysz, że tu będzie. Tak się składa, że ja także. To właśnie jest wiara: że coś będzie.
[201]

Mówiąc szczerze, troszkę przeszły mnie ciarki na plecach, King tak realistycznie opisał tę postać(zmartwychwstaną), że sama czułam jej oddech. To dzięki tym ostatnim stroną, powiastka przemieniła się w powieść, to wtedy zaczęłam czuć powiew grozy i niepewności. Mówią, że najlepsza groza jest taka, kiedy wychodzi znienacka. Co racja, to racja. Groza wyszła późno, ale była świetna.

Ludzie nie potrafili przeniknąć wzrokiem iluzji, lecz wyczuwali ją. [259]

*zdjęcie okładki pochodzi stąd

16 myśli nt. „„Cmętarz zwieżąt”, Stephen King

    • King fajnie buduje fabułę i napięcie, dobrze radzi sobie z środkami stylistycznymi itp. Naprawdę szybko i dobrze czyta się jego książki, najwyraźniej ta, jakoś nie specjalnie mu wyszła.

  1. Witam :-) Słyszałam, że to jedna z jego najlepszych powieści. Mój brat zaczytuje się w Kingu, ja jeszcze nie miałam przyjemności.
    Powiedz w tej książce są jakieś sceny z udziałem zwierząt? Chodzi mi o te brutalne. Bo jeśli tak, to ja będę sobie musiała ją odpuścić.
    Pozdrawiam i życzę miłego dnia :-)

    • Czy są jakieś sceny brutalne… hmmm, jeśli chodzi o sam rytuał pochowania zwierzęcia, aby zmartwychwstało, to nie.
      Dopiero później, kiedy kot- Church, wraca sobie jak gdyby nigdy nic do domu, wtedy Louis zaczyna traktować go dość ozięble, czasami go kopnie czy coś, ale nie może mu zrobić krzywdy- wiesz sama, z jakiej przyczyny.
      To by było tyle, wybacz, za zdradzenie trochę książki, ale nie miałam pojęcia, jak to inaczej ubrać w słowa.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s