„Nostalgia anioła” reż. Peter Jackson

Mało książek czy filmów jest bardzo prawdziwych. Nie tam pełno wyświechtanych historii o życiu, ale życie w roli głównej. I jak to powiedziała wczoraj Martyna Wojciechowska „Nie trzeba mieć jakiś super pomysłów, wymyślać nie wiadomo co, bo życie pisze najlepsze scenariusze”. Co racja, to racja. I tak jest w przypadku tego filmu.

Zaczyna się dość „niewinnie”. „My name is Salomon, like the fish. First name Suzie. I was fourteen yers old when I was murdered”. Czemu niewinnie jest wzięte w cudzysłów? Bo jak niewinnie może zaczynać się film, gdzie nastolatka mająca całe życie przed sobą zostaje zamordowana? A no właśnie nie może i na tym polegała dobra rzecz, by pokazać jak to jest, kiedy umiera z przyczyn nienaturalnych, twoja najbliższa osoba.

Nie jest to film z gatunku tych trzymających w napięciu, ale biorących się za psychikę widza. Film pokazuję, jak różni ludzie nie mogą się pozbierać po morderstwie, jak ciężko jest pożegnać ukochaną osobę i pozwolić jej udać się do nieba. Z drugiej strony kamery, jest Suzie, która ma jakby kilka spraw do załatwienia. Nie chce też pozostawić ojca samego. Nie jest to typowy film, gdzie zjawa pokazuję się by wskazać mordercę, bo to jest plan boczny. Suzie pokazuję się, by zaznaczyć, że ciągle jest obecna. Sama przygląda się zmaganiom rodziny, przyjaciół i ukochanego, patrzy jak żyją z dnia na dzień, snuję opowieść, pokazuję psychikę jej mordercy oraz to, jak czuje się bezkarny.

Z jednej strony rzeczywisty, brutalny świat a z drugiej niebo. Niebo jako kraina pełna ładu, bez bólu i trosk i kiedy już pozbędziesz się wszystkich spraw trafiasz na polanę, kiedy w końcu czujesz się wolna. Gdzie pomału dołączają do ciebie poprzednie ofiary tego samego człowieka. Tak jak Suzie, musiały przejść drogę pozwolenia bliskim zostać samym a samemu się oddalić. I dopóty obie strony, żywi i martwi, nie pogodzą się ze śmiercią i nie pozwolą odejść drugiej stronie, tak długo duchy będą się im przyglądać, tak długo oni będą je czuć.

Saoirse Ronan, jako Suzie, była niesamowita, tak świetnie odegrała tę rolę! Jej monolog prowadzony przez cały film był uzupełnieniem do filmu, a nie przeszkodą. Opowieść snuta przez nią oraz jej rola są dobrą miarą tego filmu. Stanley Tucci (I), jako George Harvey, także zasługuję na wzmiankę. Miał rolę z jednej storny ciężką a zarazem łatwą. Jednak gra psychicznego sąsiada wyszła mu naprawdę dobrze.

Dzięki „Nostalgii anioła” trzeba zrozumieć, każdy ma swój czas, każdy kiedyś umrze. Pozwolić tym, którzy odeszli, iść. Zacząć żyć dalej czy od nowa, ale nigdy nie przestając tę osobę kochać.

Ocena ogólna: 10/10
Susie Salmon zostaje brutalnie zgwałcona i zamordowana przez swojego sąsiada. To, co się dzieje po jej śmierci, obserwuje z nieba. Spoglądając w dół, snuje głosem czternastolatki powieść koszmarną, ale też pełną nadziei. Przez długie tygodnie po swojej śmierci Susie obserwuje życie, które toczy się już bez niej – przysłuchuje się pogłoskom na temat swojego zniknięcia, współczuje rodzicom, którzy ciągle wierzą, że córka się odnajdzie, obserwuje, jak ten, który ją zamordował, zaciera ślady zbrodni, widzi jak małżeństwo jej rodziców rozpada się, ojciec obsesyjnie pragnie zemsty, a siostra staję się osobą zupełnie obcą.
[filmweb]

Reklamy

13 myśli nt. „„Nostalgia anioła” reż. Peter Jackson

  1. Najpierw chcę przeczytać książkę. Już sobie zaklepałam egzemplarz jako trzecia w kolejce. A film zobaczyć muszę choćby dla Rachel Weisz i Saoirse Ronan. Po miażdżących recenzjach nie nastawiam się na wielkie doznania. Dobrze wiedzieć, że komuś się spodobał.

    Btw: ascetycznie się u Ciebie zrobiło. ;)

    • Też bardzo chcę przeczytać książkę, bo jednak to co w filmie wydawało się super, mogło wcale takie nie być. Na razie nie mogę tej książki dorwać. Ale kiedyś ją dorwę :)

  2. Zerknęłam na to co czytasz obecnie :D I pisnęłam :D

    Czytamy to samo… to znaczy ja już drugi tom pochłaniam. KOCHAM DEAMONA SADIEGO!! DO schrupania jest :D

    A co do filmów o tematyce anielskiej… Wczoraj byłam na „Legionie” i męczę się nad recenzją tegoż „dzieła” :D

    • Jestem dopiero na 70 stronie, ale czyta się naprawdę niesamowicie. Trochę przypomina trylogię „Czarnego maga”, ale jednak jest tu więcej zła, co mnie cieszy. Bo dość mam już stereotypów, że magia może służyć tylko do dobrego i inaczej zostanie zabrana. Jeśli magia była by w naszym życiu, to wcale by tak nie było.
      Dlatego tak mnie cieszy jej czytanie :)

      • Tzn. jak dla mnie Anne jest trochę chaotyczna i na początku kojarzyłam tylko główne postacie.
        Ale to prawda czyta się szybko i fajnie :)

    • Właściwie jak i pod koniec, tak i w trakcie płakałam. Trochę nad filmem, ale zdecydowanie z powodu jak może uświadomić, że nie wiemy co będzie jutro. Z góry zakładamy, że jutro musi nadejść i tak ma być. A prawda jest zupełnie inna. Miałam koleżankę, która zginęła w 2009 roku, miała 16 lat i szmat życia przed sobą. Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało.[Intruz, Stephenie Meyer]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s