„Seks w wielkim mieście”, Bushnell Candace

Autor: Bushnell Candace
Tytuł: Seks w wielkim mieście
Tytuł oryginalny: Sex and the City
Język oryginalny: angielski
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Stron: 296
Serie wydawnicze: Kameleon; Literatura w spódnicy (tom: 2)
Rok pierwszego wydania: 1996
Rok pierwszego wydania polskiego: 2001
Inne wersje książki: Seks w wielkim mieście, czyli Jak upolować mężczyznę
Miejsce wydania: Poznań
Wydawca: Rebis
Moja ocena:
Dawno nie chciałam aż tak bardzo, żeby czytana książka wreszcie się skończyła. Paplaninę można przeżyć przez jakiś czas, ale potem człowiekowi styka i jedyne czego pragnie to fakt skończenia z ową paplaniną.
I tak było w przypadku „Seksu w wielkim mieście”, sama książka nie oczarowuje, bohaterki zachowują się jak samice w okresie godowym lub wyznają zasadę bycia singielką jak najdłużej. To akurat popieram, ale polowanie na męża? Dajcie spokój.
Bohaterki panie Candace są piękne, lubiane, z pełną ilością nałogów i bez żadnych zahamowań. Gdzieś w tle bzyczy mały przypominacz, że czasem warto się uspokoić. Ale bohaterek interesuje jedno – zabawa. Może nie wszystkie bohaterki są takie, ale główna – Carrie – owszem.
Właściwie nic nowego w tej książce nie znalazłam, niby jest wyzywająca, bo ciągle opowiada o seksie. Ale cóż tu zmyłka, bo owszem, seks tam jest, ale w małych ilościach i nie taki jak w „Dzienniku nimfomanki”. Autorka opisuje relacje między tymi ludźmi na „szczycie”, między mężczyzną a kobietą i oboje są z wyższych sfer. I wiecie co? Wcale w to nie wierzę. Nie wierzę, że cały Nowy Jork taki jest, że w środku miasta trwa wieczna bitwa o seks i małżeństwo. No przecież to nie jest w życiu najważniejsze. Ale ja jestem inna, tak więc mnie się to wcale nie podoba i wiem, że taki świat wcale mnie nie czaruje. Bo jeśli mam być na topie i spotykać facetów tylko na jedną noc – to ja dziękuję. I po sprawie, nic ciekawego w tej książce nie ma.
Od wydawcy:
Dobieranie się w pary nie jest łatwe. W tej błyskotliwej i złośliwie dowcipnej książce Candace Bushnell znakomicie opisała świat singli rozpaczliwie poszukujących swojej wymarzonej drugiej połowy. Carrie Bradshaw, jej główna bohaterka, to bliska krewna Bridget Jones i Ally McBeal. Mimo że jest bardziej perwersyjna, podobnie jak one w głębi duszy pozostaje nieoprawną romantyczką szukającą swego księcia z bajki.
Na podstawie tej bestsellerowej powieści zrealizowano serial „Jak upolować mężczyznę, czyli seks w wielkim mieście”, który przez lata cieszył się ogromną popularnością i zdobywał Złote Globy oraz nominacje do nagrody Emmy. W czerwcu premiera kinowej wersji z niezwykłą Sarah Jessicą Parker w roli Carrie.
Autorka w latach dziewięćdziesiątych publikowała felietony w „New York Observer”. To właśnie doświadczenia z tamtego okresu przyczyniły się do powstania tej powieści, która odniosła niekwestionowany sukces niemal na całym świecie. [Dom Wydawniczy Rebis, 2008]

3/6

10 myśli nt. „„Seks w wielkim mieście”, Bushnell Candace

  1. Tak myślałam, że to napiszesz:)
    A teraz jestem ciekawa tego Stinga, bo ja jej nie zmogłam, opisy były tak makabryczne – mam na myśli na posterunku, co tam ktoś spadał ze schodów. Przerwałam.
    Teraz natomiast mam ochotę znowu do niej wrócić:)

    • Aż tak jestem przewidująca? ;)
      Ja przerwałam w pewnym momencie, ale ze względu na goniące terminy, mnóstwo prac klasowych i tym podobne. Ale teraz zaczęłam czytać od tego momentu, gdzie przerwałam i idzie, tak jak szło, świetnie. :)

  2. A ja przyznam się, że SERIAL widziałam:) i lubię… Uśmiać się można. I słyszałam, że jak ktoś lubi serial, niech pod żadnym pozorem nie czyta książki:) Więc może powinnaś dla porównania zobaczyć kilka odcinków…

    Pozdrawiam

    • Widziałam kilka zwiastunów tego serialu i tak o nim myślałam przy pisaniu recenzji. Obstawiałam właśnie, że serial pewnie jest zdecydowanie lepszy. Cóż, czasem tak bywa, że film przerasta książkę.

  3. Przeczytałam i jestem na „nie”.
    Natomiast serial, w przeciwieństwie do tych wypocin pseudo literackich, ubóstwiam i uwielbiam.
    Uważam, że nawet tak krytykowany film jest lepszy od książki.

    Pozdrawiam i polecam oglądnąć serial, a potem uzupełnić go filmem :)

  4. odnosiłam wrażenie, że i mnie się kac trzymał w trakcie jej czytania …. jednak na filmie się uśmiałam … to wygląda tak, jakby książkę napisano na podstawie filmu:)
    miłego dnia:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s