„Weronika postanawia umrzeć”, Coelho Paulo

Autor: Coelho Paulo
Tytuł: Weronika postanawia umrzeć
Tytuł oryginalny: Veronika decide morrer
Język oryginalny: portugalski
Tłumacz: Stępień Basia, Misiorowska Grażyna
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść
Stron: 222
Cykle: Zaś siódmego dnia…
Rok pierwszego wydania: 1998
Rok pierwszego wydania polskiego: 2000
Miejsce wydania: Warszawa
Wydawca: Wydawnictwo Drzewo Babel
Moja ocena:
Dlaczego, ludzie decydują się na śmierć? Czym jest dla człowieka życie, a czym jest śmierć? Co skłania ludzi do skończenia żywota, co zmusza ich do drastycznego kroku? Otóż okazuję się, że w życiu nie wystarczy być ładnym, zgrabnym, mieć dobrą pracę, mieszkanie i kochającą rodzinę. Otóż, trzeba być w swoisty sposób szalonym. Bo tylko szalony tak naprawdę kieruję własnym życiem. Nazywamy ludźmi szalonymi, a tak naprawdę nie wiemy co to znaczy.

– Co to znaczy być szalonym?
– Właśnie. Tym razem odpowiem ci wprost: szaleństwo to niemożność przekazania swoich myśli. Trochę tak jakbyś znalazła się w obcym kraju – widzisz wszystko, pojmujesz, co się wokół ciebie dzieje, ale nie potrafisz się porozumieć i uzyskać znikąd pomocy, bo nie mówisz językiem tubylców.
– Każdy z nas czuł to kiedyś.
– Bo wszyscy, w taki czy innym sposób, jesteśmy szaleni.
[„Weronika postanawia umrzeć”, str. 69]

Kim według nas jest człowiek szalony? Wykonuje różne, dziwne czynności, czasami krzyczy w miejscach publicznych, zachowuję się irracjonalnie do społeczeństwa, robi rzeczy, których „zdrowy” człowiek nigdy by nie zrobił. Czy to na pewno jest człowiek szalony? Czy mówiąc szalony, mamy na myśli kogoś, kto był w klinice psychiatrycznej? Każdy, choć raz, tak pomyślał. Czy stojąc gdzieś, załóżmy na przystanku autobusowym, widzimy obcą nam osobę, ubraną w kolory tęczy, czy nie oceniamy jej z pozoru, myśląc jaka ta osoba jest szalona, takie barwy, środek zimy czy np. zupełnie nie pasujące kolory? A jeśli spojrzymy z innej perspektywy, która przychodzi dużo później, powinniśmy zaznać odrobinkę podziwu dla tej właśnie osoby, która zupełnie na przekór ubrała się tak czy inaczej. Patrząc na nasze społeczeństwo, co raz to więcej ludzi goni za modą, uważając, że mają swój styl. A styl nie polega na markowych ciuchach, ale na tym, by we własnym ubiorze pokazać samego siebie i nosić to, co według nas jest odpowiednie.

Weronika wiedziała z doświadczenia, że istnieje sporo ludzi, którzy rozprawiają o nieszczęściu innych i tylko udają chęć niesienia pomocy, a tak naprawdę cieszą się z cudzego cierpienia, bo to ich utwierdza w mniemaniu, że sami są szczęściarzami i że życie jest dla nich łaskawe.
[„Weronika postanawia umrzeć”, str. 35]

Książka otwiera oczy na to, co nam znane lub znane być powinno. Wiele powieści toczy się wokół życia, jedni odchodzą, drudzy przychodzą i ci, którzy zostają muszą uczyć się życia na nowo. Jednak, jeśli ktoś, kto chciał skończyć życie, bo uważał je za monotonne i jeśli ten ktoś dostaję szansę, dostaje tydzień, to czy jest dla niego lepiej chcieć żyć i przeżyć dany czas, czy jednak poczekać na śmierć? Był kiedyś cytat, że gdybyśmy znali dzień własnej śmierci, być może bylibyśmy zupełnie inni ludźmi. Jak bardzo człowiek potrafi się zmienić w obliczu śmierci, ile potrafi wybaczyć, ile zobaczyć. Ile docenić, a ile zapamiętać. Czy tak właśnie być nie powinno? Ludzie żyjący pełnią życia – ludzie szaleni.

Właśnie dlatego, że uważała wszystko za głupstwa, pogodziła się z tym, co niosło jej życie. Jako nastolatka sądziła, że jeszcze zbyt wcześnie, by wybierać. Jako młoda kobieta była przekonana, że już zbyt późno, by cokolwiek zmienić.
[„Weronika postanawia umrzeć”, str. 50]

Lektura tak bardzo otworzyła mi oczy, iż zaczęłam się zastanawiam na istotą ludzkiego życia. Często wybieramy to, co zaspokoi innych. Porzucamy własne pragnienia, by zadowolić bliskich. I zapominamy, że sztuką miłości, jest kompromis – taki, aby każda ze stron była szczęśliwa. I w biegu teraźniejszego życia często zapominamy o własnych marzeniach czy celach, bo gdybyśmy powiedzieli je głośno – inni wyśmiali by nas, a czym gorzej, uznali za wariatów. Tak oto, zapominamy o tym, co dla nas ważne i skupiamy się na życiu codziennym i na tych, których chcemy zadowolić.

Weronika współczuła tej kobiecie, która opowiadała historię swojej ciotki, próbując dociec, co popchnęło ją do samobójstwa. Bo jak – w świecie, gdzie wszyscy starają się przeżyć za wszelką cenę – osądzać tych, którzy decydują się na śmierć?
Nikt nie ma prawa ich osądzać. Każdy zna ogrom swojego cierpienia i tylko on sam może ocenić, czy jego życie ma sens.
[„Weronika postanawia umrzeć”, str. 21-22]

Podobno sztuką jest, z miłości poświęcić to, co dla nas najcenniejsze. Polec, by tej drugiej osobie było dobrze. Więc czym jest miłość i życie? Tylko wyrzeczeniem, przykrością i bólem? Czy może pojednaniem szczęścia i nieszczęścia, mieszkanką tego i tego. Jednak by tak było, trzeba czasem, a nawet bardzo często wsłuchiwać się w własne serce, które jak nikt inny wie, czego pragniemy i co sprawi, że będziemy szczęśliwi. I trzeba walczyć o swoje.

Dziewczyna uważać będzie każdy dzień życia za cud, bo tak jest w istocie, zważywszy wszelkie możliwości niespodziewanych zdarzeń w każdej sekundzie naszej kruchej egzystencji.
[„Weronika postanawia umrzeć”, str. 221]

Teraz powiecie, tu jest pies pogrzebany, jak każdy by tak robił, to w końcu wszyscy byliby samolubni i egoistyczni. Ja wam mówię, że nie wielu na to stać. Nie wielu to potrafi. Tylko ludzie szaleni.
Wynieść z tej książki można dużo, pragnienia, obawy, marzenia. Można dużo odkryć i myśleć o życiu i jego biegu. Spędzić długi czas na rozmyślaniu i dochodzeniu czy przeżywamy życie tak jak chcemy. Dziwi mnie jednak fakt, że w każdej powieści Coelho, główna postać spotyka tak wspaniałych ludzi! Te osoby zawsze mają coś mądrego do powiedzenia i naprowadzają bohatera na dobrą ścieżkę. Jest to zdeka irytujące, a zarazem fascynujące, bo sama chciałabym spotykać takich ludzi w życiu – ludzi z mądrością życiowa na każdy problem. Nawiązując trochę do filmu, aktorka grająca Weronikę dała popis umiejętności. Film oglądałam przed przeczytaniem książki, a mimo to, czytając ją teraz, nadal uważam, że pani Gellar znakomicie oddała emocje targające Weroniką.

Od wydawcy:

Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu… Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie. Weronika postanawia umrzeć bez wyraźnego powodu, bez żalu i bez patosu. Może dlatego, że szukała łatwych rozwiązań, jej życie stało się mdłe jak potrawa bez przypraw, pozbawione ziarna szaleństwa. A gdzie szukać szaleństwa, jeśli nie w domu wariatów, pośród tych, którzy obdarzeni nim zostali w nadmiarze? Weronika uczy się na nowo życia, poznaje samą siebie, zmartwychwstaje. Weronika chce żyć inaczej… [Drzewo Babel, Warszawa 2000]

5+/6

Reklamy

19 myśli nt. „„Weronika postanawia umrzeć”, Coelho Paulo

    • Czytałam tylko pięć jego powieści. Jak przeczytam wszystkie, to wtedy ocenię. Ale jak na razie „Weronika…” była czytana w najbardziej potrzebnym momencie i najwięcej z niej wyniosłam.

      Pozdrawiam

  1. Nie chcę się wymądrzać, ponieważ jestem zdania, że o gustach nie powinno się dyskutować, m.in. o gustach czytelniczych.
    Ja po prostu nie lubię Coelho. Dla mnie jest to całkiem przeciętny pisarz, a ludzie zrobili z niego jakiegoś guru.
    Tematy, które on porusza są ważne i niebagatelne, tego nie mogę mu odebrać, ale jest wielu pisarzy, którzy piszą o tych rzeczach i nie robią tego tak pretensjonalnie i patetycznie.
    Z drugiej strony – dziś chwaliłam książkę Fryczkowskiej, a ona też nie odkrywa niczego nowego, prawda? A jakoś bliżej mi do niej, niż do Coelho.

    • Niby nie powinno się dyskutować, ale Twoje zdanie, jak wszystkich innych też się liczy. Po to stwarzamy ten blogowo-czytelniczy świat, by poznać opinię innych. Więc każda opinia mile widziana.
      Ja ze swoim małym doświadczeniem na razie stwierdzam, że książki Coelho mnie wciągają i zawsze z nich coś wynoszę. Jednak z każdym dniem dorośleje i już dziś, czytając „Weronikę…” zwracam uwagę na kilka wypaczeń. Kiedyś jego książki dostały 6/6, teraz już nie.

  2. Witam,
    Też nie lubię Coelho – za nadęty styl i skłonność do trywializowania.
    Ale pojęcie szaleństwa intryguje mnie już bardzo. Szaleństwo, które nie jest przejawem choroby, ale pasją życia. Właśnie pasji brakuje mi w jego pisaniu.

    Pozdrawiam

    • Nie będę dyskutować o stylu pisania, nie mnie to oceniać. Zastanawia mnie jednak fakt, że główni bohaterzy zawsze trafiają na takie osoby, którym mądrość płynie tak, jakby nic innego nie robili, tylko filozofowali nad życiem i mieli odpowiedź na każdym problem. To jedno wypaczenie, które znalazłam. Być może, że będzie ich więcej.

      Pozdrawiam

  3. Lubię tę książkę…bardzo lubię. Może za Coelho wielce nie przepadam („Pielgrzym”, „Alchemik” to dla mnie masakra ;p) to tę książkę czytałam z ogromną przyjemnością i podobnie jak Ty uważam,że można wiele z niej wynieść. Film oglądałam po przeczytaniu i dla mnie był straszny! Nie oddali wielu fajnych scen, a czasami był tak nudny, że oczy mi się w kinie zamykały. Podobnie było też z książką „P.S. Kocham Cię” , którą uwielbiam, a film dla mnie był katastrofą…ale dla cioci,która najpierw oglądała był cudowny:)
    Pozdrawiam

    • Ja niestety najpierw oglądałam film, potem czytałam książkę. Jednak w najbliższym czasie planuję obejrzeć go jeszcze raz. Zobaczę, czy zdanie drastycznie się zmieni, czy pozostanie na swoim miejscu.

      Pozdrawiam

  4. Całkowicie się zgadzam z Kalio. Dla mnie Coelho jest marketingowym wytworem, jest pisarzem, którego warto znać dlatego jego ksiażki sprzedają się w takich a nie innych nakładach. Jego jedynym talentem jest umiejętność zawierania prawd życiowych w krótkich, bagatelnych zdaniach. Czytanie jego ksiażek to osobiście dla mnie jedzenie bułki z masłem, szybko się zapomina . Nic wzniosłego.

    • Czytając Twój komentarz nasuwa mi się „Zmierzch” Meyer. Wiesz dlaczego? Bo zupełnie jak Coelho, Meyer została wyniesiona na piedestał w bardzo krótkim czasie. Na początku, nikt nie mówił złego słowa o tej dwójce, wszyscy byli zachwycenia takimi powieściami. Jednak gdy patrzało się z innej perspektywy, zmieniał się cały obraz.
      Ja szanuję twórczość Coelho. W każdym naszym spotkaniu nie zraziłam się do jego powieści. Na razie tak pozostanie. Najbliższa powieść pokaże, czy będzie tak samo, czy moje zdanie wywróci się o 180°.

      Pozdrawiam

  5. Twoja recenzja jest długa i dogłębna; pełna Ciebie. Bardzo podoba mi się Twoja opinia/stwierdzenie po przeczytaniu książki „człowieka szalonego”. Bo w sumie tylko człowiek szalony żyje pełnią życia. Dlaczego? Bo jest szalony. Co za paradoksalne stwierdzenie.

    Coelho uważam za dobrego pisarza. Niestety wkurza mnie w nim to, że czasem w najbardziej banalnych dialogach przekazuje swoje mądrości. Wydaje mi się to takie… wymuszone. Jednakże podziwiam go za głowę pełną sentencji i znakomitych rad.

    Przepraszam…

    • Słowa płynące z serca są najprawdziwsze. Bo serce nie potrafi kłamać, dlatego tak napisałam. Napisałam to co poczuło serce, a nie rozum. Serce jest głupiutkie, więc tak odczuwa.
      Chciałabym być kiedyś na tyle szalona i na tyle dorosła, by zamienić marzenia w cele i dążyć do nich i się nie poddawać. Tak jak teraz..

      Może w tych dialogach, ukryta jest cała prawda? Może nie dotarłyby do nas tak jak docierają, gdyby przedstawił je w inny sposób? Gdyby jego dialogi były wyrafinowane i pełne mądrości życiowych, uznaliby go za kogoś, kto się wywyższa i myśli, że wie wszystko. Dlatego ja zostaję przy tym, że powinno być tak jak jest.

      PS. Za każdym razem, kiedy piszesz to jedenastoliterowe słowo, każesz mi o tym wszystkim myśleć od nowa. Pozwól mi z łaski swojej, że zostanę teraz sama i skupię się na tym, by nie myśleć. Możesz pisać komentarze itp. Ale niech to słowo się więcej nie pojawia. Bo ono nic nie zmienia. A tylko mnie irytuję.

  6. Po pierwsze – czytelna nowa szata, taka … taka techniczna i zimna a ja takie lubię:)
    Coelho .. cóż, ja nie będę Ci pisać, że nie lubię, że się skomercjalizował i takie tam. Ja też czytałam namiętnie – zakończyłam na 11 minut (chyba, że Czarownica była po 11 minutach?) i już miałam przesyt. Za to uielbiam Jego felietony w PANI :)polecam!
    Czytaj, czytaj Vampire, nie zrażaj się:)

    • Kupiłam dzisiaj PANI z „188 dni i nocy”, ciekawe czy znajdę tam Jego felieton. One są co jakiś czas czy co miesiąc?
      Wydaję mi się, że „Czarownica…” była później. ;)
      Dziękuję za radę, będę czytać dopóty się nie zrażę. :)

    • Przeczytałam jego felieton w lutowej PANI, teraz już rozumiem Twój zachwyt. Nie wiem czy opłaca mi się kupować to pismo tylko dla jego felietonów, ale to się jeszcze zobaczy ;).

  7. rockfree :Przeczytałam jego felieton w lutowej PANI, teraz już rozumiem Twój zachwyt. Nie wiem czy opłaca mi się kupować to pismo tylko dla jego felietonów, ale to się jeszcze zobaczy .

    One były kiedyś co miesięc, Pani nie czytam już od jakiegoś czasu, ale nie wydaje mi się aby mieli zrezygnować? Może jednak zrezygnowali:( Były zaraz na początku, było jego zdjęcie więc byś widziała:(

  8. a widzisz ja taka w gorącej wodzie kąpana! Odpisałam na poprzedni komentarz:) nie wiem czy nie można podglądać felietonów na stronie Pani, o ile w ogóle znajdziesz taką stronę:/ bo faktycznie dla jednego felietonu … to lepiej w Empiku przelecieć wzrokiem :) haha

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s