„Dziennik nimfomanki/Diario de una ninfómana” reż. Christian Molina

reżyser: Christian Molina
produkcja: Hiszpania
gatunek:Dramat
data premiery: 2009-04-03 (Polska) , 2008-10-17 (Świat)

Oglądając film, czytając książkę spodziewamy się jakiegoś głębokiego przekazu, szukamy wad czy zalet bohaterów i oglądając jak cierpią inni, czujemy, że nie tylko nam dzieję się krzywda, nie tylko nam życie kładzie pod nogi belki.

Więc co możesz powiedzieć o tym filmie? Jednych odrzuci fakt, że film oparty jest na seksie. Innych, że bohaterka nie rozumie uczuć związanych z seksem. I jedno i drugie jest błędem. Film jest oparty na seksie, ale jak można wyobrazić sobie opisanie życia nimfomanki bez pokazania co seks dla niej znaczy. Nie może oburzać nas seks w filmie opartym na seksie. Druga sprawa. Może się wydawać, że bohaterka jest zwykłą ladacznicą, która szuka wrażeń. Być może, ktoś, kto przeczytał książkę tak uważa. Ale po obejrzeniu filmu, mój punkt zmienił się o 180°. Podziwiam Val, za to, że nie bała się podążyć za własnym pragnieniem, że mimo, jak ludzie traktują takie osoby, prostytutki – nie bała się. Szukała wrażeń, to prawda. Ale kto ich nie szuka? Jedni skaczą z samolotu, inni skaczą po tapczanie, jeszcze inni uprawiają seks z przypadkowi osobami. Więc nie powinniśmy ich oceniać, tylko dlatego, że nie bali się podążyć własną drogą.

Film stworzył wiele kontrowersji. Na pewno nie jest to mistrzowskie wykonanie, ale dla kogoś, kto chce się „wsłuchać” w film, wystarczy. Fabuła mocno zmieniona. Wydaję się, że po to, by widz zwrócił uwagę na życie. Na to jak krótko trwa, jak szybko przemija. Oglądając historię Val, można doświadczyć swoistej przemiany, „czy ja aby na pewno podążam tą drogą co powinnam/powinienem”?

Historia banalna do przedstawienia, a jednak. Jak pokazać ludziom, że nimfomania wcale nie jest złem(tak uważam). Jak pokazać historię kobiety, która rzuciła wszystko by podążyć za pragnieniem. Pokazanie kobiety, która wiele przeszła i na nowo uczy się życia jest trudna. Wydaję się, że tak chop siup można pokazać prostotę tej kobiety. Prostotę można, ale czy tak łatwo pokazać to, co nią kieruję. Nie. Dlatego podziwiam reżyserkę za takie pokazanie, nie mistrzowskie, ale zawsze. Oraz podziwiam aktorkę, za niesamowitą odwagę zagrania w takim filmie oraz za pokazanie uczuć kierujących Val.

O filmie:

Val, już jako nastolatka, przeżywa pierwsze doświadczenia seksualne i bardzo szybko odkrywa, że seks uzależnia ją jak narkotyk. Determinacja w poszukiwaniu zmysłowych doznań z przypadkowymi partnerami rośnie z upływem czasu i sprawia, że Val rezygnuje z ambitnej pracy, aby zostać… prostytutką. Jednocześnie cały czas poszukuje prawdziwej miłości, nie wiedząc, co to słowo tak naprawdę znaczy. Czy w świecie płatnego seksu można odnaleźć miłość swego życia? [filmweb.pl]

7/10

piosenka końcowa z filmu

2 myśli nt. „„Dziennik nimfomanki/Diario de una ninfómana” reż. Christian Molina

  1. Piosenka śliczna! (Zanim ją odsłuchałam, to się namęczyłam, żeby chociażby odkryć jaki przycisk jest do czego. To było na prawdę trudne i wyczerpujące. Ta strona to zUo!)

    Obejrzałam pierwsze 10 minut filmu na chomikuj.pl. Zaskoczyło mnie jak szybkie i nagłe było wejście do świata głównej bohaterki, a co za tym idzie – seksu.
    Obejrzę go na pewno… pod warunkiem, że rodziców nie będzie w domu. :P

    • Mam film u siebie na komputerze, więc jak będziesz u mnie to sobie obejrzymy :)
      Piosenka też strasznie przypadła mi do gustu, ogólnie soundtrack jest świetny. Ale początkowa i końcowa piosenka najlepsza ^^

      To jest takie szybkie wejście do jej świata, by widz się nie zdziwił podczas oglądania. Tak myślę xD.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s