„Weronika postanawia umrzeć” reż. Emily Young

Nic nie zapowiadało tego, co stanie się w kinie. Jak gdyby nigdy nic, poszłam sobie z przyjaciółką do kina, na ekranizację książki, swego ulubionego autora. Niestety książki nie dostałam na czas przed filmem, więc zupełnie zielona ruszyłam do kina.

[…] Dopóty pacjentka, nie będzie wiedziała, że zastrzyki wyleczyły jej serce, każda chwila będzie dla niej cudem.

I powiem Wam jedno, można nie lubić książek Paulo Coelho, można nigdy nie czytać jego powieści, można ogólnie nie lubić aktorów grających w tym filmie, ale to co się tam przeżyje, naprawdę warto przeżyć.
Weronikę gra Sarah Michelle Gellar, którą sobie cenię. Wcieliła się ona w postać pełną lęku, myśli samobójczych, pełną nienawiści i nie posiadającej sensu życia. Miała wszystko urodę, dobrą pracę, mieszkanie. Ale brakowało jej tego najważniejszego, sensu życia. I właśnie pani Gellar tak wcieliła się w postać, że nie trzeba było czytać książki. Z samego jej zagrania byliśmy wstanie odczytać co siedzi w głowie Weroniki. Czuliśmy się jak ona.

„Sarah Michelle Gellar stworzyła z emocji postać Weroniki, jaką zawsze sobie wyobrażałem” Paulo Coelho

Nie powiem, myślę, że jednak gdyby była to Szwajcaria,a nie Nowy Jorku, klimat filmu byłby jeszcze lepszy. Ale to co sobie uświadomiłam na filmie, było bezcenne. I oczywiście jakby inaczej, musiałam się z przyjaciółką popłakać na koniec. ;)

Czy naprawdę musimy umierać, aby zacząć cieszyć się życiem ? Chwilę są zbyt cenne aby je tracić. Tak samo życie jest zbyt krótkie, aby siebie okłamywać .

6/6

2 myśli nt. „„Weronika postanawia umrzeć” reż. Emily Young

  1. Najbardziej podobała mi się reakcja ludzi po skończeniu filmu. Wszyscy siedzieli w milczeniu przez jakieś 30 sec, a potem zaczęli się zbierać do wyjścia także w milczeniu.
    Podejrzewałam, że zbliżamy się do końca filmu, ale i tak zaskoczył mnie.
    Wiesz, że popłakałam się w momencie, gdy Weronika i Edward uciekali ze szpitala? Podobała mi się strasznie ta scena. To, jak reżyserka pokazała co to tak naprawdę wolność. Ta radość mijających chwil.
    Gra aktorska Sarah i Davida Thelwisa była genialna. Weronika świetna, tak jak opisałaś, a nasz kochany Remus Lupin idealnie odwzorował postać doktora, nie potrafiącego przestać manipulować ludźmi. Bo tak, było prawda?

    Chyba jestem zbyt tępa, ale nie zrozumiałam jednej sceny; wtedy, przy fortepianie, gdy Weronika miała, bądź udawała orgazm. Nie zrozumiałam tego, serio. ;p

    Podsumowując: film na 6+ ;)

    Łiii! Fajnie czytać „razem z przyjaciółką”. Dziękuję. ;**

    PS Pożyczyłam od babci „Sto dni po ślubie”. Kiedy będę miała czas to przeczytać…?!

  2. Ja powstrzymywałam łzy prawie przez cały film, ale nie wytrzymałam wtedy, kiedy siedzieli na tej ławce nad morzem. Wtedy gdy myślał, że ona nie żyje. To było takie piękne.
    Ona pomogła mu „powrócić” do żywych, on pokazał jej, że trzeba cieszyć się każdą chwilą.
    Masz rację, aktorzy byli idealnie dobrani! Chorzy manipulanci, zagubione kobiety, chorzy pacjenci, zamknięty w sobie Edward, desperacka Weronika. Wszystko zgrało się w jedną całość, którą widz nie musiał odgadywać, był z tą całością. Więc wielkie brawa dla Emily Young!

    Wydaję mi się, że w tej scenie, kiedy byli przy fortepianie, nie wiem, jakby złączenie dusz? Odebrałam to jakby w tym stylu, że próbowała mu coś przekazać. Dotknęła go jej gra na pianinie i może miała pokazać mu, że nie ma się bać? Nie wiem sama, jak to opisać.

    Ależ nie ma za co! Bo taka prawda, z przyjaciółką zawsze fajnie :) ; **

    Ps. Czas zawsze się znajdzie :] tylko nie wiem czy wytrzymasz do grudnia, kiedy mamy pierwsze ferie ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s