„Jedenaście minut”, Paulo Coelho

Autor: Coelho Paulo
Tytuł: Jedenaście minut
Tytuł oryginalny: Onze minutos
Język oryginalny: portugalski
Tłumacz: Stępień Basia, Janczur Marek
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: literatura współczesna zagraniczna
Forma: powieść

Moja ocena:
Być może ja naprawdę siedzę jak zaczarowana, czuje się jak dziecko, któremu ktoś pokazał tajemnicę, jak dotrzeć do własnej duszy. Być może odkryje tajemnicę miłości i być może odkryje tajemnicę własnej duszy? Wiem jedno, z pewnością będę wielbiać tę książkę, za to co mi uzmysłowiła.

Tylko ten, kto czuje się wolny, kocha bezgranicznie. A ten, kto kocha bezgranicznie, czuję się wolny.

Zastanawia was jedno, co może dać człowiekowi historia o jakiejś prostytutce, która wyjechała z rodzinnego miasteczka, stała się tym, kim się stała, spotkała miłość i żyli długo i szczęśliwe. Koniec. Podobny motyw znajdziemy w „Dzienniku Nimfomanki”, a mimo to, „Jedenaście minut” nas tak nie odrzuca, jak wcześniejsza książka, dlaczego?  Zadałam sobie to pytanie i odpowiedź jest dość prosta. Czytając tę książkę, czujemy się jak zaczarowani, którzy mogą odkryć własną duszę. Ci, którzy mają z tym problem, którzy nie potrafią zajrzeć w głąb własnej duszy, czują tak jakby zupełnie obcy facet, czytał im w myślach, jakby te wypowiedzi na temat miłości czy wolności były nasze. I zastanawiamy się, kurczę, skąd ten facet wiedział? I jak on potrafi zajrzeć w głąb człowieka. Właśnie w głąb człowieka! Stworzono książkę, która dotrze do każdego, każdy znajdzie tam kawałek siebie.

Kiedy nie miałam już nic do stracenia, dostałam wszystko. […] Kiedy o sobie zapomniałam, odnalazłam samą siebie.[…]

Ktoś powie, że szukanie samego siebie w książce jest niewłaściwie i świadczy tylko o niedojrzałości człowieka. Jak można szukać siebie w takiej historii! Przecież jestem porządnym mężem/żoną, nie zdradzam, a co przede wszystkim nie jestem prostytutką! No właśnie, czy odnalezienie siebie w takiej książce jest dobre?  Wiem, że mnie to dużo przyniosło, chociaż trochę zajrzałam do własnej głębi, zrozumiałam prawa jakim żądzi się los, zrozumiałam ważną istotę: nikt nie potrafi być samym, i mimo to jak bardzo siebie oszukujemy, człowiek nie potrafi żyć bez drugiej osoby.

Kiedy poznałam upokorzenie i całkowitą uległość, stałam się wolna. […]

Długo myślałam nad pewną sprawą, jak to się dzieje, że czytając obojętnie jaką książkę Paulo Coelho, zawsze zostaje mi mętlik w głowie, zawsze to co sobie poukładałam, tak aby życie jakoś się toczyło, aby wszystkie problemy nie spadły mi na głowę, tak aby strać się żyć zawsze z uśmiechem, to wszystko się wali? Dobrze wiem, że to co  sobie poukładałam często mija się z prawdą, ale czytając jego książkę, dostrzegam to, że każdy popełnia takie błędy i potem zastanawiam się, czy konieczne jest, oszukiwanie siebie, aby być szczęśliwym? Czy nie można się cieszyć z tego co się ma lecz także walczyć o swoje marzenia i pragnienia? Chyba jednak warto!

I to jest prawdziwe przesłanie wolności: mieć najważniejszą rzecz na świecie, ale jej nie posiadać.

Od wydawcy: [z okładki]

Maria, młoda dziewczyna z brazylijskiej prowincji, wyrusza w daleką podróż. Jednak świat jest inny, niż sobie wyobrażała. Gorzkie doświadczenia sprawiają, że zostaje prostytutką. Decyduje się na życie bez miłości i wpada w pułapkę, z której wybawić może właśnie miłość.
„Jedenaście minut” to współczesna baśń dla dorosłych, przypowieść o seksie, miłości i przeznaczeniu, które sprawia, że kręte ścieżki naszego losu mogą nieoczekiwanie poprowadzić nas ku szczęściu, choć dawno przestaliśmy w nie wierzyć. „Jedenaście minut” to zarazem głębokie studium o naszej seksualności, o jej sacrum i profanum, o tak ważnej sferze naszego życia, a zarazem tak zakłamanej. To powieść, która nie pozwala na obojętność i budzi nadzieję, że spotkanie z drugim człowiekiem może być najważniejszym doświadczeniem naszego życia. [Drzewo Babel, 2004]

6/6

Reklamy

12 myśli nt. „„Jedenaście minut”, Paulo Coelho

  1. Nie chcę komentować książki bo nasuwa mi się kometarz jakich nie powinno być na blogach, ale cieszy mnie fakt, że tak odebrałaś Coelho, że poruszył w Tobie jakąś strunę co wynika z tekstu jaki napisałaś – no, może po Twojej opinii przeczytam ją raz jeszcze?

  2. Myślę, że to nie jest kwestia wieku ale wrażliwości na danego autora – ja jestem wrażliwa tylko i wyłącznie na felietony Coelho (choć czytałam większość książek także) Może to też kwestia odpowiedniego czasu w którym bierze się książkę do ręki :)

  3. Możliwe.
    Ja właśnie wróciłam z kina, byłam na „Weronika postanawia umrzeć”. Szczerze mówiąc popłakałam się. Mimo tego,że nie czytałam książki, bez problemu rozumiałam fabułę, ale także głównych bohaterów.
    Zrozumiałam coś ważnego: Czy naprawdę musimy umierać, aby zacząć cieszyć się życiem ? Chwilę są zbyt cenne aby je tracić. Tak samo życie jest zbyt krótkie, aby siebie okłamywać.

      • Ja muszę ją w końcu kupić, bo cały czas nie mogę jej dostać w antykwariacie . :)

        Jestem aż za bardzo wrażliwa, czasem to plus, bo jestem wyczulona na emocje innych, na ich potrzeby, jak widzę kogoś potrzebującego to działam. A najbardziej w sprawie zwierząt.
        A czasem to minus, bo wszystkim się przejmuję. Ale cóż, takie życie :]

  4. No widzisz ; ) Mnie się tu bardzo podoba, zdecydowanie lepiej się czuję. Po tych dwóch portalach, stwierdzam, że onet to dno. Te dzieci neo, te ciągłe spamy. A tutaj jakoś nic. Więc jakoś mogą sobie radzić ze spamem, a nie tak jak na onecie. Ale cóż, takie portale muszą też być, bo gdzie by się te dzieci neo podziały ? :]

    PS. Nie mogę dodawać komentarza na Twój blog, znowu ;/

  5. Mnie tak samo jak Ciebie urzekła ta książka. Postać Malarza wydała mi się niezwykle intrygująca. Potrafił dostrzec to wewnętrzne światło w Marii(?). Choć nie pamiętam dokładnie tej książki, to powiem Ci, że czytając ją po powrocie z Hiszpanii (w autokarze) co jakiś czas odkładałam ją i patrzyłam się bez celu w okno. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Myślę, że po każdej stronie z jej pamiętnika potrzebowałam tego.

    Podziwiam Cię za świetną składnię zdań i genialne przemyślenia; sama lepiej tego bym nie ujęła. :)

    Zabieram się za recenzję „Weroniki…”! xD

  6. Ja ją czytałam przed snem, długo potem nie mogłam spać. Tyle myśli mi nachodziło w głowie, tyle wspomnień. A co najfajniejsze, zdecydowanie więcej daje Ci taka książka, niż głupie bravo. Warto jednak czasem wydać trochę więcej pieniędzy na lekturę, właśnie po to, aby zajrzeć w głąb siebie :D

    Gdzie tam! Świetna składnia i przemyślenia! Jeszcze daleko mi do tego :P
    Widzisz, ja u Ciebie podziwiam wyobraźnię, bo sama nie potrafiłabym tak ułożyć opowiadania.

  7. Widzę, że nie tylko ja zachwycam się tą książką. To, co napisałaś jako swą ocenę idealnie odzwierciedla moje odczucia po przeczytaniu książki. Wspaniała. A może Coelho tak już ma, że niczym rentgen prześwietla ludzkie dusze:) Pozdrawiam:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s