„Nowe przygody Mikołajka”, René Goscinny, Jean Jacques Sempe

wydawnictwo: Znak
język oryginału: francuski
stron: 640
ocena ogólna: 6/6
ocena wciągnięcia: 5/6

Będąc jeszcze latoroślą, czyli mając lat 11, kupiłam przyjaciółce tę powieść, która wtedy uwielbiała Mikołajka. Powieść ta wróciła ostatnio do mnie w postaci pożyczki i chociaż lat mam już 16 nadal wywołuje u mnie salwy śmiechu, ucząc przy tym trochę życia oczami dziecka.

Dorastając zbyt szybko zapomniałam, jak to jest być niczego nieświadomym, bezpośrednim, kochającym wszystko i wszystkich, wybaczającym również wszystko małym dzieckiem, które postrzega świat takim, jakim jest. Nie doszukując się dziury w całym. Mikołajek podobnie do Małego Księcia spostrzega świat bardzo przyjemnie i bezwstydnie odkrywa absurdy życia dorosłych. Czasami troszkę naiwny (jak to dziecko), zupełnie bezkonkurencyjny, wielkoduszny, sympatyczny, ciepły i uczynny Mikołajek podbija serca czytelników już od dobrych pięćdziesięciu lat chwytając nas za serca.

Nie pomijając faktu, że Mikołaj to urwis. Nie zawsze umyślnie, ale przeważnie wpada w niezłe tarapaty lub problemy. Zadziwiające, jak zmyślnie i łatwo z nich wychodzi. Zawsze szczere przeprasza. Nie można zapomnieć o częstych grymasach i wybrzydzeniach, o groźbach wyprowadzki czy śmierci. Jednak postać chłopca różni się od niewyparzonych buziek współczesnych dzieciaków, gdyż malec wie, kiedy żarty się kończą, kiedy nie należy (broń boże, pod żadnym względem) zaczynać takich gierek.

Sprawą, na jaką zwróciłam uwagę jest fakt, jak autor przekazuję swój pogląd na kontakt rodzic-dziecko. Można zaważyć, że Mikołaj jest nagradzany za dobre zachowanie, jest wychowywany w prawie konsekwentny sposób, często chodzi do kina (co działa na jego poziom wypowiedzi, spostrzegawczości i intelektu). Rodzice pomagają mu w lekcjach, stosują do niego lekkie, aczkolwiek stanowcze, a przede wszystkim bardzo pozytywne wychowanie. Mikołaj ma oparcie w rodzicach i widać na pierwszy rzut oka, że bardzo ich kocha. Taka relacja, jaką stworzyły Goscinny pokazuje, że można dobrze wychować dziecko, bez kar cielesnych. Można być wzorem dla dziecka, być i rodzicem, i przyjacielem. Nie zawsze idealnie się zachowujemy czy zauważamy dziecko. Ważne jest natomiast to, aby je chwalić i zauważać jego postępy w dziedzinach, którymi się interesuję. Trzeba od małego zaszczepić w dziecko pewność siebie, aby nie wyrosło na osobę tłamszoną przez całe towarzystwo. Grunt to odpowiednie wychowanie.

Oczywiście nie braknie tutaj stałych przyjaciół Mikołajka: Alcesta, to ten gruby, co zawsze dużo je. [...] Alcest to dobry kumpel. Znamy się od małego [...] Gotfryd, którego tata jest bardzo bogaty i kupuje mu różne stroje. Euzebiusz, który lubi się bić. Nie braknie pozostałych: Rufusa, Joachima, Kleofasa. Razem tworzą niezwykłą paczkę przyjaciół, gdzie każdy ma kawałek miejsca dla siebie. Jadwina, pierwsza miłość Mikołajka, pan Bledurt, Rosół. Wszyscy obecni.

„Nowe przygody Mikołajka” dostarczą czytelnikowi salw śmichu, przypomną dzieciństwo, zaczarują przygodami i wygłupami. Idealna książka na lato i nie tylko. Bez ograniczeń wiekowych.

About these ads

12 thoughts on “„Nowe przygody Mikołajka”, René Goscinny, Jean Jacques Sempe

  1. Mnie nigdy nie ciągnęło do Mikołajka. Koleżanki zachwycały się tymi książkami, ale ja uparcie pozostawałam przy swoim i sięgałam po książki z „wyższej półki”. :) Napisałaś, że książka ta jest „bez ograniczeń wiekowych”, jednak ja myślę, że jestem już na nią za stara. ;)

  2. Uwielbiam Mikołajka, dobrze było poczytać o świecie z perspektywy dziecka i to bystrego. Pierwszy raz zetknęłam się na studiach, pewnie niedługo znów pożyczę od brata i zaszyję się na łóżku z kubkiem kakao. ;)

  3. Ja się Mikołajkiem niestety rozczarowałam nieco. Zamiast spodziewanych salw śmiechu dostałam tylko lekki uśmiech. Co nie zmienia faktu, że swoim dzieciom (gdybym je miała) przeczytałabym jego przygody bez zastanowienia.:)

  4. Agna – w planach mam jeszcze drugą część i „Nieznane przygody Mikołajka”.
    A o „Mateuszku” coś tam słyszałam, ale niezbyt dużo.

    Moreni – to też zależy od wieku, w jakim się czyta Mikołajka. Mój brat, który jest anty na każdą książkę, błagał mnie, abym mu czytała Mikołajka. Więc coś w nim jest. :)

    Futbolowa – oczywiście, że nie. Każdy czas jest dobry.

    Meme – większość osób czyta właśnie w okresie podstawówki.
    Zawsze się śmieję, że robi się dzieci po to, aby móc wrócić do dzieciństwa. Aby bez wstydu chodzić na place zabaw, do parków rozrywki, czytać książki dla małych. :)

  5. Kocham Mikołajka. Po prostu kocham. I nigdy nie porównywałabym go do „Małego Księcia”, który jest dla mnie najbardziej przereklamowaną książką w historii.

  6. Pesy – nie porównuję Mikołajka do Małego Księcia, ale zaznaczam fakt „bezwstydnego odkrywania absurdów życia dorosłych. Ja ogólnie „Małego Księcia” bardzo lubiłam, ale po przedstawieniach w szkole mam już go dość. ;o

    PS. Zgadzam się, okładki są piękne!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s